To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
IVRP.pl
polityka - militaria - kultura - podróże

Archiwum Akt Nietakdawnych - Orban uratował demografię

Elrond - Śro 06 Lut, 2013 00:26
Temat postu: Orban uratował demografię
Węgry: po raz pierwszy od dłuższego czasu wyhamowany został spadek demograficzny. Dzięki polityce Orbana?

http://wpolityce.pl/artyk...polityce-orbana

dziad - Śro 06 Lut, 2013 00:33

A u nas nawet prawica zaczyna pieprzyć głupoty w tej sprawie - patrz artykuł Nalaskowskiego w sieci.
Elrond - Śro 06 Lut, 2013 04:31

Nie mam ostatnich numerów, bo nie starczyło w sklepiku... Można prosić o streszczenie?

A tu ciekawe, bo Niemcy twierdzą coś jakby odwrotnego:
http://www.thelocal.de/so...ml#.URHXANdO1yV

tzakrzewski - Śro 06 Lut, 2013 08:45

Poczekajmy...
Cytat:
Jak podaje Centralny Urząd Statystyczny, o ile od stycznia do listopada 2011 roku urodziło się na Węgrzech 80.607 dzieci, o tyle w tym samym okresie 2012 roku było ich już 82.834. Nastąpił więc wzrost o 2,8 proc.

tzakrzewski - Śro 06 Lut, 2013 09:01

W XIX wieku poziom życia był kilkukrotnie niższy niż obecnie, a liczba Polaków zwiększyła się dwukrotnie!

Ciężko mi uwierzyć, że prorodzinna polityka państwa może tu coś zmienić.

Polki na zachodzie rodzą więcej dzieci, bo tam jest po prostu wyższy poziom życia i wśród tych, którzy emigrują ogromną część stanowią ci, których na założenie rodziny w Polsce zwyczajnie nie stać. Dlatego pomóc może raczej tylko gruntowna reforma gospodarki.

Ypsilon - Śro 06 Lut, 2013 09:47

Elrond napisał/a:
A tu ciekawe, bo Niemcy twierdzą coś jakby odwrotnego:
http://www.thelocal.de/so...ml#.URHXANdO1yV


Noo, jak Niemcy tak twierdzą, to musi być prawda.
A że kryzys i trzeba ciąć wydatki, to taka prawda staje się jeszcze prawdziwszą prawdą etapu.

Elrond - Śro 06 Lut, 2013 18:48

tzakrzewski napisał/a:
Polki na zachodzie rodzą więcej dzieci, bo tam jest po prostu wyższy poziom życia i wśród tych, którzy emigrują ogromną część stanowią ci, których na założenie rodziny w Polsce zwyczajnie nie stać.

Nie wiem, czy chodzi tu o poziom życia, czy też o jakąś jego stabilizację, jasno wytyczone ramy i perspektywy.

dziad - Śro 06 Lut, 2013 23:39

Nalaskowski twierdzi, oczywiście w wielkim skrucie przedstawiam, że mała liczba dzieci ma swoje dobre strony dla edukacji, o ile tylko nie będziemy zmniejszać nakłądów. Pozwoli nawiązać relacje mistrz-uczeń i wyrośnie nam pokolenie geniuszy, którzy poradzą sobie z tą hekatąbą demograficzną.

Ja również wątpię, że chodzi o poziom życia, choć pewne minima są potrzebne. Dzisiejszy świat oferuje rozmaite uciechy i dzieci są na drodze ich zaspokajania, nieprzeniknioną barierą. W dzisiejszych czasach mało kto chce wydawać ostatni grosz na dzieci. Trzeba mieć kasę na kino domowe, dobrą furę, imprezy, wakacje. To wymaga bezwględnie pracy obydwojga małżonków, a i tak czasem nie starcza. Jest też ponadto kłopot w dobieranu się w rokujące nadzieję pary. W GB jest chyba łatwiej pogodzić te sprawy, a np w XIX wieku lub za komuny, świat nie bombardował tak hedonizmem.
Chciałbym napisać coś o zmianach kulturowych, upadku moralności takze wśród Polaków, ale akurat ta kwestia, jakby nie przeszkadzała rozmnażać się Polakom w GB. Jest to dla mnie pewnego rodzaju zagadka. W końcu rozwody, rozwiązłość seksualna, przewartościowanie ideałów, pragnień, powinien odbijać się w dzietności. Może jeszcze nie jest tak źle, a może punkt krytyczny dopiero się zbliża.

JORGE - Czw 07 Lut, 2013 14:27

Wg mnie nie ma praktycznie żadnych istotnych materialnych przesłanek w kontekście dzietności. Albo jeżeli są to tak naprawdę nie mają istotnego znaczenia. Dzietność ociera się o transcendencję. W ogromnym skrócie - ludzie mnożą się chętnie kiedy jest "normalnie". Cokolwiek to znaczy. Wcale nie musi być bogato, bezpiecznie, stabilnie, jak chcą dzisiejsze mądre głowy. Społeczeństwa, które nie rozumieją otaczającego je świata wymierają. Jeżeli nie ma wspólnego rytmu - podobnie. Dzisiejszy świat jest dla ludzi obcy. Bo jest. Faktycznie.

JORGE>

Ypsilon - Czw 07 Lut, 2013 14:51

Nu, ale na "stypendium demograficze" po 1000 zł za dziecko trochę chętnych to by się chyba znalazło (nawet jeśli po skończeniu 18 lat tylko richtung zmywak).
http://www.rybinski.eu/2012/12/cmentarz-polska/

tzakrzewski - Czw 07 Lut, 2013 15:13

Konsumpcjonizm. Samorealizacja za wszelką cenę. Rodzina to dawanie, bo wychowanie dzieci to ciężka harówa, poświęcenie i wyrzeczenia, a dzisiaj ludzie chcą głównie brać.
JORGE - Czw 07 Lut, 2013 15:25

tzakrzewski napisał/a:
Konsumpcjonizm. Samorealizacja za wszelką cenę. Rodzina to dawanie, bo wychowanie dzieci to ciężka harówa, poświęcenie i wyrzeczenia, a dzisiaj ludzie chcą głównie brać.
Znowu uproszczenie. Zbliżam się do 40, w środowisku moich rówieśników właściwie w kwestii dzietności co miało być to już się stało. I powiem ci tak - fakt posiadania dzieci oraz ich ilość wcale nie był uzależniony od kryteriów powszechnie znanych (włącznie z tym, które podałeś). Dość istotnym elementem jest sprawa ogromnych trudności z zajściem w ciążę (nie zdajemy sobie sprawy jak to jest poważny problem w Polsce) ale tak naprawdę to małżeństwa są do dupy. W całym spektrum.

JORGE>

Elrond - Czw 07 Lut, 2013 16:22

JORGE napisał/a:
Dość istotnym elementem jest sprawa ogromnych trudności z zajściem w ciążę (nie zdajemy sobie sprawy jak to jest poważny problem w Polsce)

trochę to związane z konsumpcjonizmem tzakrzewskiego (odkładanie dziecka i małżeństwa na później - a później tylko klopot, czy chociażby antykoncepcją). Nie sądzę jednak, że konsumpcjonizm jest tu głównym winowajcą - przecież ci Polacy w UK nie zmienili się nagle z konsumpcjonistów w kogoś innego. Przecież pojechali zarobić pieniądze, które nieodłącznie wiążą się z "konsumpcją"
JORGE napisał/a:
tak naprawdę to małżeństwa są do dupy. W całym spektrum.

A tu to już musiałby Kolega rozwinąć, bo jak dla mnie, to nie jasne jest.

dziad - Pią 08 Lut, 2013 10:57

JORGE napisał/a:
W ogromnym skrócie - ludzie mnożą się chętnie kiedy jest "normalnie". Cokolwiek to znaczy. Wcale nie musi być bogato, bezpiecznie, stabilnie, jak chcą dzisiejsze mądre głowy. Społeczeństwa, które nie rozumieją otaczającego je świata wymierają. Jeżeli nie ma wspólnego rytmu - podobnie. Dzisiejszy świat jest dla ludzi obcy. Bo jest. Faktycznie.

Tak! Jeśli państwo uważa moje dzieci za swoje i twierdzi, że będzie bardziej sie o nie troszyć lepiej niż ja i moja żona. Szkoda tylko, że nie czyni tego za swoje pieniadze, szkoda, ze ta troska jest tak fragmentaryczna i do czasu.
Elrond ma rację co do antykoncepcji. Ile małżeństw nie wie w swoim pożyciu, co znaczy antykoncepcja. A potem się dziwią.
Zwróćcie Panowie teeż uwagę na to czym są bombardowane dziewczynki w wieku dorastania. Jakie ideały się kształtuje? Czy dziewczynki, młode kobiety marzą o księciu z bajki, o rodzinie, o dzieciach? hłe hłe

Ignac - Pią 08 Lut, 2013 14:29

dziad napisał/a:
Nalaskowski twierdzi, oczywiście w wielkim skrucie przedstawiam, że mała liczba dzieci ma swoje dobre strony dla edukacji, o ile tylko nie będziemy zmniejszać nakłądów. Pozwoli nawiązać relacje mistrz-uczeń i wyrośnie nam pokolenie geniuszy, którzy poradzą sobie z tą hekatąbą demograficzną.

Jezdo jakiś pomysł. Na szczęście Premieru Tusku nas przed tą alternatywą zabezpieczył, likwidując bez kozery pińcet tysięcy szkół.

Ignac - Pią 08 Lut, 2013 14:30

Ypsilon napisał/a:
Nu, ale na "stypendium demograficze" po 1000 zł za dziecko trochę chętnych to by się chyba znalazło (nawet jeśli po skończeniu 18 lat tylko richtung zmywak).
http://www.rybinski.eu/2012/12/cmentarz-polska/

Pem tak. Trujaka miesięcznie na renkie chętnie bym pokwitował, nie?

los - Pią 08 Lut, 2013 14:39

Pan premier Tusk nigdy grosiwa nie odpusci.

Nie wiem, czy i wy macie takie wspomnienia ale pamietam, ze w Polsce zawsze strasznie brakowalo pieniedzy. Z wyjatkiem krotkiego okresu nocy kaczystowskiej, kiedy nagle ich sie zrobilo duzo. Opozycja przyszpilala w sejmie rzad zadajac a to podwojnego becikowego a to wiekszych ulg dla rodzin, na to Zyta robila zbolala mine i wyciagala gotowke z portfela marudzac, ze przez to skladke rentowa obnizy mniej niz planowala. Ale mimo tych obnizek dlug malal w stosunku do PKB. Mialem wrazenie, ze w ciagu kilku lat staniemy sie potega gospodarcza.

Szczerze mowiac - o to jedno mam do wyborcow PO taka pretensje, ze nie jestem w stanie im wybaczyc.

tzakrzewski - Pią 08 Lut, 2013 14:47

Pamiętam jak Gilowska była niezwykle zdziwiona, że na wszystko starcza i ile w ogóle jest kasy. PO przejęła władzę i od razu nadwyżka zniknęła...
Eden - Pią 08 Lut, 2013 14:48

los napisał/a:
Pan premier Tusk nigdy grosiwa nie odpusci.

Nie wiem, czy i wy macie takie wspomnienia ale pamietam, ze w Polsce zawsze strasznie brakowalo pieniedzy. Z wyjatkiem krotkiego okresu nocy kaczystowskiej, kiedy nagle ich sie zrobilo duzo. Opozycja przyszpilala w sejmie rzad zadajac a to podwojnego becikowego a to wiekszych ulg dla rodzin, na to Zyta robila zbolala mine i wyciagala gotowke z portfela marudzac, ze przez to skladke rentowa obnizy mniej niz planowala. Ale mimo tych obnizek dlug malal w stosunku do PKB. Mialem wrazenie, ze w ciagu kilku lat staniemy sie potega gospodarcza.

Szczerze mowiac - o to jedno mam do wyborcow PO taka pretensje, ze nie jestem w stanie im wybaczyc.


Nie przypominam sobie żadnego czasookresu, kiedy w mojej branży byli ludzienie ukontentowani z zarobków i warunków pracy i z ufnością patrzący w przyszłość. Za to tfu-rczość reformatołków oświatowych od czasu mini-stera Handke i jego pomysłu na wyhodowanie gimb-gitów coraz bardziej tfu-rcza i tragikomiczna jest. Ponoć za ministrowania śp. Jacka Kuronia przez moment belfrom się poprawiło, ale ja wówczas jeszcze nie pracowałem.
Zresztą to archeologia już

tzakrzewski - Pią 08 Lut, 2013 14:55

Eden napisał/a:
Nie przypominam sobie żadnego czasookresu, kiedy w mojej branży byli ludzienie ukontentowani z zarobków i warunków pracy i z ufnością patrzący w przyszłość. Za to tfu-rczość reformatołków oświatowych od czasu mini-stera Handke i jego pomysłu na wyhodowanie gimb-gitów coraz bardziej tfu-rcza i tragikomiczna jest. Ponoć za ministrowania śp. Jacka Kuronia przez moment belfrom się poprawiło, ale ja wówczas jeszcze nie pracowałem.
Zresztą to archeologia już

W szkolnictwie wyraźnie brakuje wolnego rynku :wink:

Eden - Pią 08 Lut, 2013 14:58

tzakrzewski napisał/a:
Eden napisał/a:
Nie przypominam sobie żadnego czasookresu, kiedy w mojej branży byli ludzienie ukontentowani z zarobków i warunków pracy i z ufnością patrzący w przyszłość. Za to tfu-rczość reformatołków oświatowych od czasu mini-stera Handke i jego pomysłu na wyhodowanie gimb-gitów coraz bardziej tfu-rcza i tragikomiczna jest. Ponoć za ministrowania śp. Jacka Kuronia przez moment belfrom się poprawiło, ale ja wówczas jeszcze nie pracowałem.
Zresztą to archeologia już

W szkolnictwie wyraźnie brakuje wolnego rynku :wink:


Za to nie brakuje eksperymentatorów i doświadczeń na żywym ciele.
Równowaga w przyrodzie musi być zachowana

Ypsilon - Pią 08 Lut, 2013 15:00

Ignac napisał/a:
Pem tak. Trujaka miesięcznie na renkie chętnie bym pokwitował, nie?

Kto by tam nie pokwitował...
A ile nowych miejsc pracy w manufakturach in vitro!

los napisał/a:
Szczerze mowiac - o to jedno mam do wyborcow PO taka pretensje, ze nie jestem w stanie im wybaczyc.

Widać wystraszone albo zdołowane wtedy facjaty szamanów z telewizora lepiej do nich przemawiały niż przeliczenie kasy w portfelu.

Ypsilon - Pią 08 Lut, 2013 15:05

tzakrzewski napisał/a:
W szkolnictwie wyraźnie brakuje wolnego rynku :wink:

Słyszałem, że w podręcznikach już jest. Co roku podręczniki są nowsze i lepsze a i wydawnictwa się rozwijają.

Eden - Pią 08 Lut, 2013 15:08

Ypsilon napisał/a:
tzakrzewski napisał/a:
W szkolnictwie wyraźnie brakuje wolnego rynku :wink:

Słyszałem, że w podręcznikach już jest. Co roku podręczniki są nowsze i lepsze a i wydawnictwa się rozwijają.


Tak. Więcej niż połowa z tych, które wystartowały wraz z hodowlą gimb-gitów w 1999 r. tak się rozwinęła, że zdążyła już zwinąć nawet

mac - Pią 08 Lut, 2013 17:31

los napisał/a:


Szczerze mowiac - o to jedno mam do wyborcow PO taka pretensje, ze nie jestem w stanie im wybaczyc.

Kropka.

Elrond - Pią 08 Lut, 2013 17:58

Ignac napisał/a:
dziad napisał/a:
Nalaskowski twierdzi, oczywiście w wielkim skrocie przedstawiam, że mała liczba dzieci ma swoje dobre strony dla edukacji, o ile tylko nie będziemy zmniejszać nakłądów. Pozwoli nawiązać relacje mistrz-uczeń i wyrośnie nam pokolenie geniuszy, którzy poradzą sobie z tą hekatąbą demograficzną.

Jezdo jakiś pomysł. Na szczęście Premieru Tusku nas przed tą alternatywą zabezpieczył, likwidując bez kozery pińcet tysięcy szkół.

"neck Hercules kuńtra blures", znaczy się pomysł dobry, ale nas zadepczą.

kazio - Pią 08 Lut, 2013 18:03

Ignac napisał/a:
Ypsilon napisał/a:
Nu, ale na "stypendium demograficze" po 1000 zł za dziecko trochę chętnych to by się chyba znalazło (nawet jeśli po skończeniu 18 lat tylko richtung zmywak).
http://www.rybinski.eu/2012/12/cmentarz-polska/

Pem tak. Trujaka miesięcznie na renkie chętnie bym pokwitował, nie?
pewnie byłoby jak z zapomogami pogrzebowymi - interes na dzieciach via szkoły rozkwitł by w pełni.
Elrond - Pią 08 Lut, 2013 18:13

Ignac napisał/a:

Pem tak. Trujaka miesięcznie na renkie chętnie bym pokwitował, nie?

To nie chodzi o sytuację zastaną i jej kwitowanie.
Zakasałby Kolega rękawy i wział się do roboty za "Trujaka"? No, może nie rękawy...

alcor - Sob 09 Lut, 2013 01:54

tzakrzewski napisał/a:
W szkolnictwie wyraźnie brakuje wolnego rynku :wink:


To wina tego, że nauczyciele się nie chcą zorganizować.

tzakrzewski - Sob 09 Lut, 2013 01:56

Wolny rynek nie ma tu nic do rzeczy :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group