To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
IVRP.pl
polityka - militaria - kultura - podróże

Theatrum kulturystów - Ateizm

Agamemnon - Śro 21 Sty, 2015 00:09

Czy jesteś przeciw aborcji, czy też ją dopuszczasz - na pewno nie zaprzeczysz, że to ważna sprawa. Jak się domyślasz, dla jej przeciwników nie tylko ważna, ale wręcz kluczowa. A to dlatego, że ta sprawa tak naprawdę sięga daleko poza kwestie światopoglądu czy ustawodawstwa. Stanowione prawo, które pozwala na aborcję, mówi: nie ponosisz odpowiedzialności za to, co robisz.
A dla przeciwnika aborcji, w tym Mary Wagner, aborcja kończy się śmiercią człowieka. Czyli: zabaw się, a jeśli rezultatem twojej zabawy będzie śmierć człowieka, to się nie przejmuj - prawo na to pozwala.
Co może zrobić Mary Wagner, albo inna osoba o jej przekonaniach? Niewiele - spróbować przekonać, zachęcić, porozmawiać. Nie nachalnie, tylko delikatnie, z taktem, w formie prośby, a zarazem z informacją, że są miejsca, w których można uzyskać pomoc bez przeprowadzania aborcji.
Ale sąd zabrania jej stanąć w konkretnym miejscu i wypowiedzieć słowo do pojawiającej się przed "kliniką" kobiety.
Rozumiesz? Zabrania jej spokojnego MÓWIENIA.
Rozmowa, wymiana argumentów, przekonywanie: to wszystko zawsze było podstawą kultury. I nadal nią jest, bez rozmowy nie ma (bo nie może być) porozumienia, umowy, czegokolwiek.
Tylko w tej jednej sprawie: NIE WOLNO.
Nie sądzisz, że to absurd?
Zauważyłem, że kiedy Fronda napisze o jakimś absurdalnym sądowym wyroku, to tu na Frondzie są wpisy pewnych osób, określających sędziów-idiotów jasno, klarownie i dosadnie. Te same osoby, w sprawie Mary Wagner, mówią: no ale przecież skoro SĄD TAK POWIEDZIAŁ......
Widzisz absurd? Starałem się napisać prosto, mam nadzieję, że zbytnio nie zamieszałem.

(acent)

Agamemnon - Śro 19 Lut, 2020 16:20

Prawdą jest, że osoby formalnie przynależne do Kościoła instytucjonalnego postępują różnie, tak jak gdyby Boga nie było. W średniowieczu stosowano zabójstwa w ramach inkwizycji, zjawisko to jak każde zjawisko odnotowane przez historię trzeba oceniać na tle epoki.
Niemniej usprawiedliwienia w świetle ewangelii trudno mi się tu osobiście doszukać. Można zabijać lecz w obronie koniecznej, gdy nie ma innego sposobu odparcia ataku agresji. Prawa wówczas napastnika są zawieszone, gdyż to on je zawiesił poprzez naruszenie prawa do życia. Chrystus nie zabijał i nie kazał tego robić. Mędrkowanie kapłanów doprowadziło, że zabili swojego Stwórcę. Co sądzić o tym, że Kościół stosował i stosuje cenzurę. Cenzura jest ulubionym przestępstwem tych ludzi, którzy nie potrafią bronić swoich racji przy wykorzystaniu ludzkiego rozumu. Jest ulubionym przestępstwem moralnym i naruszeniem prawa człowieka do swobodnej wypowiedzi, bez których to trudno mówić o istnieniu i rozwoju ludzkiej cywilizacji. Jest stosowana przez ateistów ale też ludzi Kościoła. Portale katolickie stosują cenzurę nie dopuszczając do dialogu wewnątrzkatolickiego i nie tylko. Brak rozeznania moralnego i sprawności moralnej oraz przestępstwo cenzury zatem występuje po obu stronach. Żadna strona nie jest tu usprawiedliwiona. Świadczy to o niedojrzałości obu tych stron. Cenzurę też stosuje się z pobudek politycznych aby prawda nie mogła ujrzeć światła dziennego i aby społeczeństwo utrzymywać w stanie nieświadomości co do ukrywanych faktów. Nie dotyczy to faktów objętych tajemnicą wojskową. Strona katolicka od czasów zakończenia aktywności inkwizycji nie stosuje zabójstw dla swoich celów jak to robi strona ateistyczna. Wskazywałoby to na fakt znaczących wpływów edukacji ewangelicznej na rozwój osobowości i świadomości moralnej osób funkcjonujących w obrębie instytucji Kościoła w zakresie piątego przykazania dekalogu. Aspekt ten stanowi przewagę formacji moralnej pod tym względem niż obserwujemy tu u ateistów. Ateistom łatwo przychodzi zabijanie ludzi. Rozpoczynają swoje akty przemocy już wobec osób będących u zarania swojego życia, kiedy wyznaczony przez naturę okres życia rozpoczyna wydzierać pierwsze karty swego kalendarza a tabula rasa rozpoczyna się wypełniać zapisem. Czy zatem mam odstąpić od Kościoła ewangelii Chrystusa i nie spełniać jego testamentu tu na ziemi tylko oglądać się na rzesze ludzi znajdujących się w pierwszej fazie rozwoju osobowego na poziomie integracji pierwotnej? czyli ludzi niedojrzałych a tym samym mało odpowiedzialnych? Czy będę sądzony z ich wyczynów na które nie miałem wpływu, czy ze swoich? Czy mam moralny obowiązek realizacji tego testamentu czy też nie mam takiego obowiązku? W Kościele katolickim kto się chce uświęcić to się uświęci pomimo panującego w im urzędowego manicheizmu. W zborze ateistycznym można nabyć sprawności w sztuce zabijania ludzi. Ateistyczny teatr polityczny to teatr przesycony śmiercią oraz cenzurą.


Ewangelia Chrystusa to ewangelia cywilizacji ludzkiej o podmiotowym ujęciu osoby ludzkiej bez której cywilizacja ludzka nie istnieje, w przeciwnym wypadku wówczas moglibyśmy mówić o cywilizacji technicznej ale ta byłaby tylko cywilizacją śmierci. Mamy przykład w postaci I i II wojny światowej oraz wyścigu zbrojeń trwającego do nadal. Układ wewnątrzczasowy w jakim przyszło nam żyć jest nakierowany na samodzielność istoty ludzkiej w układzie społecznym tym samym zdeterminowanym. Zamknięci w tym układzie o funkcji skończonej rozwijamy albo cywilizację ludzkiej podmiotowości albo cywilizację śmierci, dwa systemy o przeciwstawnych normach cywilizacyjnych. Pierwsza norma życia, druga śmierci. Aby neutralizować cywilizację życia mówiąc językiem religijnym Demon zakłóca tę cywilizację poprzez wprowadzanie do katechezy ewangelicznej śmierci w postaciach różnorodnych ideologii głównie wymierzonych w naturę ludzką, głównie zauważalny jest tu manicheizm który znacząco odkształca Kościół katolicki stawiąc go u wielu osób pod znakiem zapytania. Zło i dobro daje się jednak oddzielić przy pomocy prawa naturalnego które przejawia się w rozumnej naturze ludzkiej a ta wynalazła narzędzie poznania, tym narzędziem jest nauka. Nauka zdąża do obiektywizmu poznania. Jeśli nie zdąża, nauka przestaje być nauką a przekształca się w ideologię. Poszukiwacz staje przed dylematem którą z opcji wybrać czy cywilizację życia czy cywilizację śmierci która przedstawia siebie jako cywilizację nauki oraz cywilizację wolności. Pierwsza opcja jest cywilizacją życia, tutaj jej przedstawicielem jest światowy katolicyzm zaśmiecony manicheizmem, który utrudnia w znaczący sposób wybór. Dla ludzi jednak takich którzy uznają ludzką podmiotowość, system ewangeliczny daje się zidentyfikować jako właściwy u swoich podstaw. Ewangelia eksponuje ludzką podmiotowość i jest jej istotą, i nakazuje systemy zaśmiecające moralność podmiotowości ludzkiej niwelować. Aby nie można byłoby zidentyfikować naleciałości ideologiczne, Kościół katolicki w swoich mass mediach stosuje cenzurę. Manicheizm zatem rozwija się tutaj bez przeszkód. Mówiąc o ciemnogrodzie gdziekolwiek taką łatkę ktoś komuś przyczepia czy to wobec osób wyznających cywilizację śmierci czy wobec osób funkcjonujących w wartościach podmiotowości ludzkiej jest bronią obosieczną i można by ją uznać za zabieg erystyczny. Siła cywilizacji śmierci ujawnia się szczególnie gdy prawa człowieka zostają zawieszone zwłaszcza podczas konfliktów wojennych. Wówczas okazuje się kto stoi po stronie cywilizacji życia a kto reprezentuje cywilizację śmierci. W cywilizacji śmierci człowiek pełni rolę wartości użytkowej. Stąd wprowadzanie pod pretekstami humanitarnymi eutanazji oraz aborcji. Nawet gdy siły cywilizacji śmierci produkują swoją śmierć siejąc ją pośród ludzi stosując przemoc na każdym kroku, wówczas przedstawiają ją jako cywilizację życia czyli uzasadniają ją przesłankami humanitarnymi, świadczy to o potężnej i powszechnym trendzie parcia siły moralnej jaka tkwi w moralności związanej z cywilizacją życia. Egzamin moralny zamknięci w układzie wewnątrzczasowym zdają osoby usytuowane jako reprezentanci cywilizacji życia co do tego nie ma żadnej wątpliwości. Prawdopodobnie dlatego wymiar rzeczywistości funkcjonujący jako Przyczyna Sprawcza Wewnątrzczasowości sprzed Wielkim Wybuchem nie została ludzkości ujawniona, by czyn moralny mógłby być czynem jak najmniej zdeterminowanym pozyskaną taką wiedzą. Cała ta sytuacja zdaje się mówić: bądź człowiekiem a nie podstępnym zwierzęciem w każdej sytuacji nawet wtedy jakby Bóg nigdy nie istniał. To że istnieje wiemy, bo my istniejemy jako dowód istnienia tej siły sprawczej, sami się tutaj nie zrodziliśmy, rodzice jedynie stanowili narzędzie realizacji praw materii i ducha w powołaniu jednostkowym nas do życia. Sami z siebie nie posiadają takich praw, często nie znają nawet procesów jakie zachodzą w ich organizmach. To, że Bóg istnieje nie jest to dla filozofów kwestą wiary, ale jakby widziany okiem logiki co nie dla każdego jest oczywiste, ale jest na tyle subtelny, że nie determinuje ludzkich wyborów moralnych. Owszem istnieją systemy filozoficzne nie uznające Praprzyczyny ale nie posiadają one argumentów o charakterze moralnym i metanaukowym, a jedynie posiłkują się założeniami i stwierdzeniami. Systemy te odrzucają zasadę przyczynowości i infinityzmu, co jest sprzeczne ze spostrzeżeniami nauk szczegółowych. Zasadę przyczynowości oraz zasadę infinityzmu ateizm odrzuca, szczególnie jest to widoczne przy motywacji rzekomej konieczności aborcji. W każdym bądź razie podważana jest tu również podmiotowość człowieka. Przyczyna i skutek, na takich prawidłowościach opiera się współczesna nauka. Stwierdzenia jako takie nie posiadają siły dowodowej ale osoby reprezentujące taką filozofię uważają inaczej. Zastanawiałem się czym kierują się ludzie opowiadający się za drogą zła oscylująca w kierunku cywilizacji śmierci. Doszedłem do wniosków przeróżnych a ten wydaje mi się najważniejszy: o wyborze decyduje stopień osobowego rozwoju. Czy Kościół katolicki sprzyja rozwojowi osobowości ludzkiej? W zakresie podstawowym tak. Powiedziałby nawet, że jest on niezbędny aby towarzyszył człowiekowi całe jego życie. Bóg w jakiś sposób tam mieszka a powrót do niego jest jakoś ułatwiony. Niektórzy twierdzą, że bez Kościoła instytucjonalnego nie ma zbawienia, coś zapewne w tym jest, bardzo pomaga człowiekowi w utrzymaniu więzi z Bogiem. Sakrament spowiedzi powoduje autokontrolę w osobistym rozwoju moralnym. Osoby którym zdarza się popełnić abort raczej nie chodzą do spowiedzi albo rzadko chodzą, wiedziałyby, że są alternatywne sposoby rozwiązania tego problemu na przykład oddając dziecko do adopcji. Na przeszkodzie jednak tu stoi manicheizm adoptowany przez Kościół katolicki, który krzyczy, płodzić, płodzić, płodzić albo żyć w abstynencji. Ludzi mający problem z utrzymaniem dziecka mogą tam napotkać daleko idące niezrozumienie. Kler odseparowany od rzeczywistości tutaj nie spełnia nałożonego nań obowiązku. Życie nie polega na ustawicznym płodzeniu dzieci albo na abstynencji małżeńskiej. Poprzez Eucharystię i spowiedź można jednak wiele osiągnąć w rozwoju swojej osobowości oscylując ku człowiekowi na którego każdy może liczyć w chwilach trudnych. Niemoralność nie jest zjawiskiem pociągającym jak też człowiek, który postrzegany jest jako osoba niemoralna. Cóż taki człowiek potrafi a zwłaszcza w chwilach zawieszenia wszelkich ludzkich praw? Zabija, niszczy, stawia siebie nad Boga, jest najmądrzejszy na świecie, kradnie, czy raczej rabuje, żyje na koszt innych, gwałci. Po ustabilizowaniu politycznym gdy nastaje czas pokoju i prawa ludzkie zaczynają funkcjonować on jako już wyjątkowo oświecony działa w kierunku tworzenia praw, i abrot staje się prawem, gdy ontogeneza człowieka obejmuje okres od poczęcia aż do śmierci. Człowiek ten kwestionuje pewien okres w życiu człowieka jako takiego i zagraża życiu wielu ludzi będących w początkowej fazie życia. Mieć czyste sumienie wpływa na samopoczucie i postrzeganie. O tej potrzebie mogą powiedzieć ludzie będący na co najmniej drugim etapie rozwoju typologii Bernego. Istnieją tacy co nie mają czystego sumienia i czują się dobrze ale mówimy tu już o pierwszej fazie rozwoju. Ich pejoratywnego sposobu bycia nie da się ukryć. Środowisko ludzi o których mówimy z szacunkiem, unika tego rodzaju znajomości. Nie ta kultura, nie ta mentalność, nie ten system wartości, mówią , nie czujemy się w towarzystwie takich osób dobrze. W procesie samo udoskonalania się moralnego oraz poszerzania swoich horyzontów z zakresu nauk szczegółowych i filozoficznych musimy liczyć przede wszystkim na samego siebie. Można bez problemów osiągnąć najwyższy stopień osobowego rozwoju czyli integrację wtórną. Przykładem takiego rozwoju osobowości jest osobowość o. Maksymiliana Kolbego czy Józefa Ulmy. Wielu chciałoby osiągnąć taki stopień rozwoju, poprzez Kościół instytucjonalny droga ta wydaje mi się jest najbliższa i najprostsza. W Kościele instytucjonalnym mocno przeszkadzają manichejskie naleciałości. Nie ma jednak instytucji bez wad ludzkich, gdyż prowadzą ją ludzie i to ludzie czasem nie przygotowani do pełnienia tak odpowiedzialnych funkcji. Tu musi występować pełna współpraca człowieka ze swoim Stwórcą. Mądry człowiek rozróżni to co dobre i szlachetne od tego co stanowi siłę niszczącą. Po uzyskaniu fundamentów moralnych oscylujących w kierunku dobra można kontynuować swój rozwój poprzez edukację w stopniu szkolnictwa wyższego po ukończeniu którego rozpoczynamy kontynuacje w postaci realizacji przez całe swe dalsze życie zasady Komeńskiego przy życiu Eucharystycznym gdzie Bóg mieszka w człowieku a człowiek w Bogu. Bóg utożsamiany jest, ze szlachetnością, z poświęceniem, z prawdą, z miłością, jednym słowem z dobrem. Przyszedł na ziemię w postaci osoby Jezusa Chrystusa, głosił zasady orędzia zbawienia, został zamordowany bo taka postawa nie spodobała się ludziom mającym władzę, a po trzech dniach zmartwychwstał. Zabijali ludzi, zabijali aż w końcu zabili swojego Stwórcę. Poprzez każde zabijanie człowieka, człowiek zabija jakby swojego Stwórcę. Odchodzi od Stwórcy. Unifikacja człowieka z dobrem to nic innego jak unifikacja z Bogiem. Człowiek gdy zdaje sobie sprawę, że nie jest sam, że jest bytem pochodnym chciałby na ogół posiadać jakąś możliwość wyrażenia wdzięczności swojemu Stwórcy za dar otrzymanego życia. Poprzez modlitwę Eucharystyczną czynią to ci, co określają siebie jako wyznawcy Chrystusa realizujący jego testament na ziemi. Kościół instytucjonalny w tej sytuacji jest niezbędny. Wielu się do niego zraziło, ale ludzie ci nigdy nie powiedzą ile osób zrazili do siebie. Wzajemne obrażanie się jest oznaką niedojrzałości. Szukanie perfekcjonizmu w bliźnim a nie w sobie jest znakiem, że jeszcze nam daleko do osiągnięcia formacji moralnej którą chcielibyśmy posiąść.


Istnieje wiele pytań natury teologicznej. Nie przepadam za myślą spekulatywną, gdyż w wielu przypadkach okazała się ona zwodnicza jak w przypadku manicheizmu adoptowanego przez Kościół instytucjonalny.
Poza tym myśl spekulatywna to myśl przed naukowa, dobra ale we wstępnych fazach idei projektów badawczych, wprawdzie funkcjonująca podczas realizacji projektów ale wciąż modyfikowana poprzez odkrycia jakie odsłania projekt badawczy. Rozważania tego typu
nie będziemy mogli zweryfikować stąd zawsze trzeba tego typu dociekania przyjmować raczej krytycznie dając swoje własne rozwiązania korzystając z doświadczeń i osiągnięć nauk szczegółowych. Rozwiązania ateistyczne nie odpowiadają mi ponieważ nie prowadzą do integracji ludzkiej osobowości w skali masowej. Żaden kraj nie zachował się tak jak zachowali się Polacy chroniąc Żydów przed śmiercią podczas okupacji niemieckiej Polski w latach 1939 – 1945 i często ludzie ci ratując Żydów zostali rozstrzelani przez okupanta. Dziś Żydom coś się pomyliło i w dniu 23.01. 2020 postawiono flagę Niemiec faszystowskich a obok tej flagi postawiono flagę polską. Nie zapytano, czy Polacy sobie życzą takiego sąsiedztwa tych flag. A więc i pamięć i kultura i wiedza z zakresu historii tutaj coś silnie zawodzą. Ale czy Polakom którzy ukrywali Żydów zależało na czyjejś wdzięczności? Świadczy tu o tym, że moralna działalność Kościoła spowodowała takie a nie inne postawy wyznawców Chrystusa. Pytanie tego typu dlaczego Bóg zrobił to czy tamto, nie znajdą swojej odpowiedzi, gdyż rzeczywistość ta, w której funkcjonujemy została nam zadana. Co to znaczy, że została nam zadana? To znaczy, że żyjemy tu i teraz i kształtujemy ją w taki sposób aby żyło nam się lepiej, poprzez pracę, naukę, w moralności takiej by nikomu nie szkodzić, i by nie żyć na czyjś koszt, chyba że musimy bo jesteśmy niepełnosprawni i nie możemy pracować. Można z tej rzeczywistości uczynić raj na ziemi a można z niej uczynić piekło. Osoby odrzucające moralność i odrzucające naukę dla dobra ludzkiej egzystencji gdy dochodzą do władzy powodują hekatombę. Poprzez wywoływanie konfliktów międzynarodowych lub lokalnych, niszczyły człowieka i jego dorobek, budowały niewolnictwo, Kołymę, Gułag i obozy śmierci na Zachodzie i Wschodzie gdzie głodzono ludzi, torturowano, wykonywano egzekucje, zamiast rozwijać gospodarkę oraz współpracę ekonomiczną międzynarodową przy współudziale mecenatu państw nad rozwojem nauk szczegółowych oraz filozoficznych, przy wolności dla każdej koncepcji religijnej aby ludziom żyło się lepiej. Nie byłoby pytań co robił Bóg w Auschwitz czy dlaczego los dzieci na Filipinach jest aż tak tragiczny. Człowiek jest nośnikiem różnych myśli, koncepcji nie rzadko moralnie zdrowych ale też myśli wchodzących w zakres praw drugiej osoby ludzkiej jak też praw drugich narodów. Z naruszeń tych praw jeszcze w stadium początkowym czyli w mózgu człowieka wynika po jakimś czasie realizacja takich pomysłów. Wskutek tego powstają dodatkowe cierpienia niezawinione przez człowieka, które nie wynikają z niedorozwoju ekonomicznego i naukowo technicznego ale z ludzkiego przestępstwa w nomenklaturze religijnej określanego mianem grzechu. Pojęcie grzechu nie za bardzo chcę tu używać ponieważ czasem religie na tym polu dokonały pewnych istotnych nadużyć i dopatrywały się grzechu tam gdzie go nigdy nie było, nie ma i nie będzie. Złudzenia od których nie wolne są religie pętają ludzi niczego nieświadomych i ograniczają im przestrzeń życia i rozwoju a nie do tego zostaliśmy powołani. Niemniej jednak sama istota religijności jest człowiekowi bardzo potrzebna gdyż ona wiąże człowieka ze swoim Stwórcą. Dlaczego Bóg zesłał nas na ziemię pada pytanie, przecież byłoby nam w raju lepiej. Odpowiedź hipotetyczna jaka pada, że w raju Bóg nie chciał mieć swoje stworzone przez siebie dzieci pod postacią osób które w swojej głębi były złe, cieszyły się szczęściem na wyrost, nie należnym, a gdyby mogły to zabiliby swojego dobroczyńcę albo w najlepszym przypadku żyli na jego koszt, niejako traktując go jako ojca naiwniaka. Bóg obdarzałby swoim rajem złodziei, którzy tylko nie mieli szansy aby to okazać. Na ziemi mogą. Rzecz dopiero ujawnia się podczas prób i ziemia ma być taką rzekomo próbą czy jestem człowiekiem czy jestem złodziejem czy jestem mordercą, czy jestem niedoukiem na własne życzenie, czy jestem aniołem czy kanalią. Tu wszystko się odsłania a selekcja staje się automatyczna, sami odsłaniamy się jacy jesteśmy. To jacy jesteśmy i jacy możemy być zależy od czynników nas determinujących np. od wychowania które odebraliśmy w czasie swojego dzieciństwa i okresu młodości, w jakim systemie byliśmy kształceni i wychowywani, moralnym czy ateistycznym gdzie moralność jest sytuacyjna i permisywna. Trzeba pamiętać, że sami również uczestniczymy w kształtowaniu swojej osobowości również poza szkołą czy środowiskiem w którym żyjemy i w którym wzrastaliśmy. Cały ten determinizm jest dla nas nieznany stąd Chrystus zakazuje by kogokolwiek osądzać, tylko on zna wszystkie uwarunkowania i zna odpowiedzi na pytania dlaczego ktoś jest kanalią a ktoś inny szlachetnym człowiekiem. Tylko on może ocenić stopień winy, ale też i osoba która sama siebie również poddaje się zabiegom edukacyjno – wychowawczym. To co nas kształtuje nie może być zdominowane przez zło, tutaj Kościół katolicki odgrywa znaczącą pozytywną rolę. Poprzez moralność sytuacyjną rozumiemy moralność umożliwiającą odejście od praw przynależnych pokojowi a korzystania ze stanu praw dżungli. Moralność sytuacyjna możliwa jest w innych przypadkach, ale już pozytywnych kiedy zmuszeni jesteśmy do korzystania z instytucji kontratypu. Układ wymusza na nas zachowania które w normalnych warunkach określane byłoby jako złe np. zabijamy kogoś w samoobronie własnego życia gdy w normalnych warunkach zabijanie człowieka jest złem. Czy ta hipoteza ma sens jeśli nie zastąp ją własną. Reasumując tę myśl: dlaczego Bóg poddaje próbie? Dlatego, że w swoich szeregach nie chce mieć złodziei i niedoszłych morderców. Ateiści obrażają się na tego typu konkluzje, ale to pośród osób z niedorozwojem moralnym znajduje się pokaźna liczba morderców choćby aborterów i pokaźna liczba złodziei w każdym sektorze gospodarki. Im bardziej człowiek się pogrąża w złu które tworzy a może tworzyć nie narażając się na skutki prawne, wielu uniknęło i uniknie kary, wówczas ludzi ci obniżają swoją entropię w tym co nazywany człowiekiem i nie stają się w pełni ludźmi ale oscylują ku światu zwierzęcemu gdzie panuje prawo silniejszego. Chrześcijaństwo posiada skrystalizowane prawa moralne uświadamiane podczas katechez, co jest niewątpliwie konieczne w procesie rozwoju osobowości. Ateiści nie bez przyczyny walczyli by na świadectwach szkolnych nie było ocen z religii ani z etyki aby pracodawca nie mógł się zorientować o stopniu formacji osobowościowej kandydata na pracownika. Po jakimś czasie okazuje się to bardzo dla pracodawcy bolesne, cóż, że złodziej poszedł do więzienia ale straty jakie poniósł pracodawca są już nie do odrobienia. Wiedza na tematy religijne jest tak samo potrzebna, gdyż nawet z punktu jakiegokolwiek widzenia jest wiedzą o kulturze środowiska chrześcijańskiego oraz jego moralności. Moralność ściśle chrześcijańska stanowi moralność ogólnoludzką zawartą w dekalogu jako zapis prawa naturalnego oraz w przekazie nowo testamentalnym Jezusa Chrystusa jest niezbędna tak w życiu jednostki ludzkiej jak i całych narodów jak całej ludzkości. Edukacja z zakresu chrześcijańskiej filozofii personalistycznej i chrześcijańskiej filozofii egzystencjalnej oraz religii chrześcijańskiej stanowi o zdrowiu moralnym narodów. Mając do dyspozycji rzeczywistość zdaje się ona mówić: pokaż co potrafisz w przydzielonej tobie czasoprzestrzeni o funkcji skończonej? Bóg pozwala wejść w stopień minimalny, że koniec życia w materii nie jest końcem życia jako takiego. Ludzie po śmierci klinicznej dają świadectwo istnienia innego świata którego na moment doświadczyli, świata piękna nad wyraz, oraz innego świata, okrutnego dla tych co na ziemi stworzyli okrucieństwo piekła dla innych a nawet gdy ku niemu oscylowało ich postępowanie. Koniec pobytu wewnątrzczasowego kończy etap osobniczego ale też społecznego życia. Wszystko się okazuje jak na dłoni, kto był kim. Ile wytworzył i nabył dobra a ile wytworzył i nabył zła i w jakich uwarunkowaniach przyszło mu żyć i pracować. Zło zawsze pozostanie złem a dobro zawsze będzie dobrem. Dobro akumulowane w układzie czasoprzestrzeni znajduje swój wyraz w postępie naukowo-technicznym by w ten sposób ludziom żyło się lepiej. Zło posiada siłę destrukcji. Moralność posiada dynamiczny charakter. Może się okazać, że kradzież jest zbawienna i moralnie dobra. Ukradziony chleb pomaga człowiekowi umierającemu z głodu przeżyć. Pewien młody elektronik ukradł tranzystory z magazynku swojego kółka elektronicznego i zbudował interesujący układ elektroniczny gdy tranzystory te zalegałyby tam aż do zezłomowania o czym chłopiec ten wiedział. Gdy instruktor prowadzący kółko elektroniczne zorientował się o kradzieży domyślił się, który z jego podopiecznych mógł to zrobić, nie tylko go za to go nie zganił ale pochwalił i powiedział dlaczego. Dlatego, że w tym przypadku tranzystory te nie byłyby nigdy wykorzystane a prośba o nie nie doczekała się odpowiedzi a zakup ich był niemożliwy. A więc zło formalne jako takie nie zawsze okazuje się złem ostatecznym. Chłopak który wziął i wykorzystał te tranzystory lepiej był rozwinięty moralnie niż jego instruktor, który chciał te tranzystory zatrzymać nie wiedząc w jakim celu. Są to jednak wypadki funkcjonujące na zasadzie instytucji kontratypu a więc sporadyczne i tu również jest wymagane rozeznanie moralne. Celem końcowym działań moralnych jest uzyskane dobro. Dobro to jest opisywalne, posiada swoje wymierne parametry. Tak samo zło, posiada swoje opisywalne parametry. Stwierdzenie ateistów, że wszystko po śmierci ginie i że nie ma się co obawiać, nie mają tu znaczenia. Posiadanie legitymacji dobra jest lepsze niż posiadanie legitymacji zła. Trzeba wiedzieć też, że Kościół katolicki nie jest własnością kleru. Kler jedynie w nim posługuje, zarządzając tą instytucją jak też posługuje religijnie. Ta posługa różnie wygląda, ale zawsze możemy z niej skorzystać dla własnego wzrastania jak też rozwijania osobistych relacji ze swoim Stwórcą poprzez modlitwę Eucharystyczną oraz sakrament spowiedzi. Spowiadamy się nie przed jakimś człowiekiem który nas nie interesuje, ale przed samym sobą i Bogiem, naszym Stwórcą. Byłoby źle dla całej populacji ludzkiej gdyby Kościół instytucjonalny przestał funkcjonować i rozwijać się. Powinniśmy go nie tylko wspierać modlitwą, również finansowo bo ten nie dorobił się własnych finansów, dobrą radą wskazując mu drogę rozwoju bo Kościół instytucjonalny znajduje się jak zawsze zresztą w kryzysie. Szkoda by całkowicie upadł, gdyż jest potrzebny ludzkości. Człowiek chciałby posiadać możliwość oddania Bogu chwały jako wyraz wdzięczności za dar istnienia. Życie to boski wynalazek. Jest niewyobrażalnym cudem. Kościół pomaga człowiekowi w tej kwestii. Bez niego moglibyśmy zapomnieć, że w życiu paralelnym funkcjonującym poza czasem, czeka na nas nasz Ojciec Stwórca który nas powołał do istnienia. W przeciwnym wypadku świat oparty byłby na logice wewnątrzczasowej bez dostrzeganej przez nas transcendencji. Nie komplementarność takiego układu zamknęłaby istotę ludzką w układzie wewnatrzczasowym, z straszliwym całokształtem niedowładu głupich panien.
Wiara jest podstawowym sposobem istnienia, to przedłużenie posiadanej wiedzy stąd pozyskuje tereny na razie sobie nie dostępne a niezbędne dla rozwoju. Gorzej jest gdy wiedza posiadana jest ułudą, pozyskana z odrzucenia nauk szczegółowych oraz ewangelii. Taka wiara prowadzi donikąd jak jej poprzedniczka wiedza oparta na przesądzie. Tymczasem żyjemy jako byty materialno - duchowe pośród zachodzących ustawicznie procesów reakcji bio -chemicznych, fizykalnych i pośród naszej aktywności. Ateiści stwierdzają, że nie ma żadnego Stwórcy a sami żeśmy powstali i opowiadają o zbawiennych cudotwórczych cechach czasu, (czyli obrotach Ziemi dookoła Słońca i że to one nas wykrystalizowały w zachodzących chemiczno- fizycznych relacjach) tak jakby były to reakcje zakodowane i odkodowywane gdy ateiści twierdzą, że reakcje te wydobywają same ład z bezładu i bez kodu, gdyż kod zakładałby sprawczą inteligencję a tego chcą w swoim rozumowaniu uniknąć. Niech sobie w tę koncepcję wierzą ale mnie ona nie odpowiada, gdyż materia składa się z zupełnie innych praw i na samorództwo nie ma tu z naukowego punktu widzenia miejsca. Ewolucja ta wg ateistów jest jakaś dwukierunkowa, wyewoluowała człowieka mordercę oraz człowieka świętego. Dziwna ewolucja, pełna angielskiego humoru. Człowiek z tejże ewolucji się wyłonił sam, ale już jego czyny same się nie wyłoniły. Nie ma jak widzimy ucieczki od odpowiedzialności. Materia jest tak skonstruowana, że nie jest wieczna i będzie taki moment w jej dziejach, że jej definicja ulegnie nihilacji. Nauka funkcjonuje w obrębie praw materii a te obracają się w relacjach przyczyna – skutek. Istniejący łańcuch przyczynowo skutkowy to obraz mikrokosmosu z siatką wzajemnych relacji, wyłaniających coraz to nowe jakości rozłożone w procesie czasu. A co z sensem? Sens życia w przedłużeniu gatunku? Sens życia w jednostkowym trwaniu (chwilowym)? Sens życia w postaci wiecznej pamięci bytów ludzkich (wiecznej pamięci bytów nie wiecznych)? Słyszymy od ateistów. Co to za ewolucja, która ateistom wyłoniła cud życia a nie wyłoniła jego sensu?
Teiści posiadają inne rozumienie ewolucji, nie tylko funkcjonującej w strukturach materii ale też w znaczeniu duchowym przechodzących w strukturę sensu transcendencji. Ateizm powstał jako projekcja, by usprawiedliwić niegodziwość i zapewnić sobie brak odpowiedzialności, taka postawa jest infantylizmem całkowitym. Wszyscy moi znajomi którzy funkcjonowali jako ateiści kierowali się etyką permisywną oraz sytuacyjną, pieczołowicie dbając o własne interesy nie bacząc, że wchodzą w zakres praw innych osób, że za pozyskane w ten sposób dla siebie dobra płaci ktoś inny, że żyje się kosztem stosunków społecznych, i w końcu kosztem prawdy obiektywnej. Tu ateista nigdy nie czuł wstydu z działania pejoratywnego, które uznawał za prawe. Działania prawe i działania nieprawe są opisywalne, materialnie wymierne i podlegają wartościowaniu. Odpowiedzialność zawsze istniała, istnieje i będzie istnieć niezależnie od poglądów poszczególnych osób, tak jak istnieje dobro i zło. Odpowiedzialność polega na oddzieleniu dobrych ludzi od złych ludzi, choć źli ludzie uważają siebie za dobrych z tym, że jakoś niewiele osób chce z nimi współpracować, i w ogóle mieć z nimi cokolwiek do czynienia. Przeżywamy swoją daną nam czasoprzestrzeń i wchodzimy do wieczności, odrzucając człon materii jako człon nośny. Czasoprzestrzeń mówi: Następny proszę. Wszystko biegnie zgodnie z naturą, tylko Zło nie jest zgodne z naturą, niezależnie jak je nazwiemy, nic tu nie zmieni zmiana nazewnictwa i przypisanie fonemonu zły pojęcia dobry. Struktura tego zjawiska Zła jako Zła pozostanie bez zmian.




Kołyma – zamordowano za rządów ateistów radzieckich 2 miliony ludzi w latach 1932 – 1956 nie dokonali tego dobrzy ludzie. Cynizm i sadyzm jest pomysłem praw wtórnych wykształtowanych przez homo sapiens. Nie musimy wyrażać na to zgody. Ale jak ktoś tak bardzo chce, to dołącza do towarzystwa.

Sens życia w przedłużeniu gatunku? Sens życia w jednostkowym trwaniu chwilowym? Sens życia w postaci wiecznej pamięci bytów ludzkich nie wiecznych? Co to za ewolucja która wyłoniła cud życia a nie wyłoniła jego sensu?
Teiści co warto powtórzyć wchodzą w układ wzrostu, przemian nie tylko materialnych ale też w znaczeniu duchowym przechodzących w strukturę sensu transcendencji.
Ewolucja ta pośród której żyjemy i jesteśmy jej częścią to dekodyzacja kodów wg współczesnego kosmologicznego modelu powstania wszechświata rozpoczyna się godziną 00 Wielkiego Wybuchu. Co było sprzed 10 do minus 24. sekundy nie wiemy. Teoria strun odpadła.

Analiza teorii kosmologicznej powstania wszechświata wskazuje na istnienie praw pozafizyklanych.

Agamemnon



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group