IVRP.pl Strona Główna IVRP.pl
polityka - militaria - kultura - podróże

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Następni na liście seryjnych samobójców
Autor Wiadomość
Zbigniew 
członek władz krajowych


Pomógł: 6 razy
Wiek: 52
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 6959
Skąd: Kujawy
Wysłany: Śro 23 Paź, 2013 13:26   Następni na liście seryjnych samobójców

Tylko link, wieczorem może coś napiszę i poszperaqm obszerniej:

http://padre.info.pl/smol...je-smierc-w-kgb
 
 
Zbigniew 
członek władz krajowych


Pomógł: 6 razy
Wiek: 52
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 6959
Skąd: Kujawy
Wysłany: Wto 05 Lis, 2013 22:34   

Następny na liście:

http://niezalezna.pl/4794...go-dzialacza-po

Cytat:
39-letni Ryszard Modzelewski, były wiceburmistrz kilku stołecznych dzielnic, został znaleziony martwy w mieszkaniu. Sprawę bada prokuratura - informuje "Fakt".

To matka znalazła ciało Modzelewski, który zmarł we własnym mieszkaniu na warszawskiej Woli w ubiegłym tygodniu – podaje "Rzeczpospolita". Jego ciało znalazła matka. Nie było na nim widocznych obrażeń. Sprawą bada prokuratura. – Wszczęliśmy postępowanie dotyczące nieumyślnego spowodowania śmierci. Już została zlecona sekcja zwłok – powiedział Przemysław Nowak, rzecznik stołecznej prokuratury.

Modzelewski był samorządowcem i członkiem Platformy Obywatelskiej. Pracował w urzędzie na Śródmieściu, gdzie był wiceburmistrzem. Potem piastował takie samo stanowisko na Bielanach i na Woli, z której odszedł w ubiegłym roku w atmosferze skandalu. Po pijanemu awanturował się ze strażnikami miejskimi, którzy chcieli odwieźć go do Izby Wytrzeźwień.


Komentarze na stronie nie pozostawiają złudzeń.
 
 
Konserwa 
baron wojewódzki


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 16 Maj 2007
Posty: 4467
Skąd: z Ciemnogrodu
Wysłany: Wto 05 Lis, 2013 23:49   

bez przesady... To mogła być ew. robota "ojca chrzestnego" PrzestępczejOrganizacji..
A może zwykła śmierć?
_________________
KAtYŃ 1940-2010 ku ICH pamięci..."
"Pojechali oddać hołd Ofiarom, a złożyli Ofiarę w hołdzie..."
 
 
Zbigniew 
członek władz krajowych


Pomógł: 6 razy
Wiek: 52
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 6959
Skąd: Kujawy
Wysłany: Sob 09 Lis, 2013 19:47   

Mazowiecki swoje lata miał, ale sami poczytajcie:

http://londyn24.co.uk/unc...worecki-martwy/

Cytat:
Czy Mazowiecki został zamordowany przez otrucie,z powodu Smoleńska?Starszy sierżant Mariusz Worecki martwy.

Prawda czy fałsz?

Informacje via Facebook:

17 października 2013 Tadeusz Mazowiecki przekazał polskiemu wywiadowi nieznany nikomu wcześniej plik dokumentów.

O godzinie 16:30 spotkał się pod budynkiem RKS Okęcie przy ul. Radarowej z Maciejem Hunią – szefem Agencji Wywiadu.

Chwilę później, Hunia został okrążony przez dwa czarne Volkswageny Passaty z których wysiadło łącznie sześciu mężczyzn. Przedstawilil się oni jako funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, pokazali również swoje legitymacje. Zarekwirowali Hunie otrzymane dokumenty informując, iż mogą to być skradzione kserokopie z polskiego MSZ, na których był opisany przebieg spotkania Donalda Tuska z Władimirem Putinem na Molo w Sopocie. Mazowiecki w tym czasie już był kilka przecznic dalej, gdzie wsiadał na parkingu do Chevroleta Malibu należącego do jego przyjaciela Przemysława Skorupy. Tadeusz zapinając pasy bezpieczeństwa usłyszał dzwoniący telefon komórkowy. Gdy Przemysław wyjeżdżał z parkingu, Mazowiecki rozmawiał przez telefon z Hunią, który go poinformował o wydarzeniu. Wtem T. Mazowiecki opowiedział szefowi AW co takiego zawierały te dokumenty, że ABW je momentalnie zabrało. Oświadczył, że informację o dokumentach otrzymał od jednego z byłych funkcjonariuszy UOP, który miał dostęp do niejawnych informacji.

Następnego dnia Mazowiecki i Hunia ponownie spotkali się, tym razem pod restauracją Gama przy Wolskiej. Mazowiecki powiedział Hunie, że jest śledzony i czuje się zagrożony, dlatego spotkanie będzie trwać dosłownie pięć minut i musi znikać. Przytoczył także treść dokumentów, co Hunia zanotował w swoim laptopie. Kilka dni później, do Mazowieckiego zadzwonił zastrzeżony numer, z którego ktoś mówił wyraźnym rosyjskim akcentem, ale po polsku “Przestań węszyć premierze!” po czym się rozłączył. Policji nie udało się ustalić osoby dzwoniącej, ale funkcjonariusze namierzyli miejsce, z którego dzwoniono – z urzędu, przy ul Belwederskiej 49. Rodzina byłego premiera uznała to za zwykły żart, ewentualnie zwykłą pomyłkę. W sobotę 26 października Tadeusz Mazowiecki stracił przytomność, po czym został przewieziony do szpitala przy ul. Wołoskiej 137. Miał silną gorączkę, ale został wypisany do domu. Dzień później poczuł się znowu źle, po czym z powrotem trafił do szpitala.

Ostatecznie zmarł.

Na dnie szklanki z której pijał herbatę znaleziono mikroskopijne ślady bezwonnej substancji, która miała zostać zbadana w Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym.

Niestety, funkcjonariusz starszy sierżant Mariusz Worecki zajmujący się tym wątkiem został na drugi dzień rano znaleziony powieszony w piwnicy swojego bloku na Grochowie, a naczynie zniknęło.

Natomiast komputer Macieja Hunii został skradziony. Dzień przed zgonem T. Mazowieckiego zniknął na kilka godzin klucz od szpitalnej kuchni. Wróciły dwa – jeden nowy, dorobiony. Maciej Hunia twierdzi, że nic nie pamięta, aby spotykał się z Mazowieckim. Zaprzecza także, jakoby został otoczony przez funkcjonariuszy ABW. Jak twierdzi, 18 października był na weselu u przyjaciela, który częstował go alkoholem, przez co urwał mu się film.

Czy w tekście są łatwo weryfikowalne dane?
 
 
dziad
sekretarz władz wojewódzkich


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 06 Sty 2006
Posty: 3734
Wysłany: Pią 17 Sty, 2014 01:21   

To wcale nie jest śmieszne. Jak dla mnie głupia podpucha. Ale skąd mam być pewien?
Więc bez jaj proszę.
 
 
Konserwa 
baron wojewódzki


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 16 Maj 2007
Posty: 4467
Skąd: z Ciemnogrodu
Wysłany: Sob 18 Sty, 2014 19:53   

Przecież tutaj nikt się nie śmieje.
Mafia.
_________________
KAtYŃ 1940-2010 ku ICH pamięci..."
"Pojechali oddać hołd Ofiarom, a złożyli Ofiarę w hołdzie..."
 
 
Zbigniew 
członek władz krajowych


Pomógł: 6 razy
Wiek: 52
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 6959
Skąd: Kujawy
Wysłany: Śro 29 Sty, 2014 22:54   

Ktoś przeciął przewody hamulcowe w aucie porucznika Artura Wosztyla

Aby tekst nie zaginął:

Cytat:
Przecięto przewody hamulcowe w samochodzie porucznika Artura Wosztyla, pilota Jaka-40, który 10 kwietnia 2010 r. lądował w Smoleńsku - dowiedział się nieoficjalnie portal niezalezna.pl.

Według naszych informacji por. Wosztyl zgłosił sprawę na policję, co wskazywałoby, że przecięcia przewodów dokonano celowo. Skontaktowaliśmy się z pilotem jaka, chcąc potwierdzić nasze ustalenia. - Nie chcę komentować tej sprawy - odpowiedział krótko.

Por. Artur Wosztyl jest jedynym żywym świadkiem, który potwierdza zeznania śp. Remigiusza Musia (technika pokładowego Jaka-40) dotyczące komendy smoleńskiej wieży dla Tu-154 o zejściu do 50 m. W ciągu najbliższych dwóch miesięcy prokuratura ma dostać końcową opinię Instytytu Ekspertyz Sądowych w sprawie nagrania z magnetofonu zainstalowanego w Jaku-40, mogącego potwierdzić zeznania Musia; co ciekawe - zapis ten jest badany aż od maja 2011 r.!

Przypomnijmy, że chorąży Remigiusz Muś poniósł śmierć w tajemniczych okolicznościach. 27 października 2012 r. jego ciało, wiszące na linie w piwnicy domu, znalazła żona. Chor. Muś nie zostawił listu pożegnalnego, ponadto następnego dnia miał umówione spotkanie ze znajomym - członkiem rodziny jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej. Osierocił dwie kilkuletnie córki.

Po śmierci Musia Antoni Macierewicz apelował o zapewnienie porucznikowi Wosztylowi bezpieczeństwa. - Jako zespół parlamentarny występujemy do prokuratora generalnego oraz ministra spraw wewnętrznych o objęcie ochroną porucznika Wosztyla - powiedział Macierewicz. Bezpieczeństwo świadka, który mógł podważyć prawdziwość rosyjskich stenogramów, wydawało się wówczas w sposób oczywisty zagrożone. Śledczy nie podjęli jednak takiej decyzji. "Wojskowa Prokuratura Okręgowa nie posiada wiedzy na temat zagrożeń dotyczących świadków w śledztwie" - mówił portalowi rp.pl płk Zbigniew Rzepa.

W grudniu 2012 r. - w związku z przedłużającymi się badaniami magnetofonu z Jaka-40 - "Gazeta Polska" opublikowała tekst Leszka Misiaka i Grzegorza Wierzchołowskiego pt. "Czy prokuratura czeka na samobójstwo Wosztyla?". Dziennikarze "GP" dowodzili, że Artur Wosztyl jest jedyną osobą mogącą potwierdzić zeznania nieżyjącego Remigiusza Musia. W tekście tym por. Wosztyl następująco wspominał technika pokładowego Jaka-40: "Rozmawiałem z nim tydzień przed tym tragicznym zdarzeniem [śmiercią – przyp. red.]. Nie wyglądał na człowieka, który mógłby posunąć się do czegoś takiego. Naprawdę nic na to nie wskazywało. Informacją o śmierci Remka byłem więc ogromnie zszokowany. Tym bardziej że w ostatniej rozmowie ze mną, w piątek 19 października, Remek mówił, że ma bardzo dużo planów na nadchodzący tydzień. Razem mieliśmy być nawet na konferencji smoleńskiej, na którą zostaliśmy zaproszeni przez rodziny ofiar katastrofy. Ja przyszedłem, ale Remek z powodu innych zaplanowanych wcześniej spotkań nie mógł się tam pojawić".
 
 
Kyrb 
członek zarządu organizacji powiatowej

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 27 Lip 2006
Posty: 899
Wysłany: Pią 14 Lut, 2014 11:21   prokusie idą

do pierdla z portkami pełnymi strachu, ale i nadzieją, że "demoniczny Antek" nie postawi na opcję "powiesił się w pilnie strzeżonej celi", bo akurat drucik się w kamerce przepalił...

taką przyszłość widzę dla tych wymoczków w mundurkach udających polskich oficerów, którym przypadło być "prokuratorami".. .
 
 
Zbigniew 
członek władz krajowych


Pomógł: 6 razy
Wiek: 52
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 6959
Skąd: Kujawy
Wysłany: Czw 14 Sie, 2014 22:22   

http://wzzw.wordpress.com...56;-przeczytaj/

Jako, że tego rodzaju informacje lubią szybko znikać, zwłaszcza w kontekście wczorajszych i przedwczorajszych komunikatów w tej samej sprawie sączonych przez praktycznie wszystkie publikatory o samobójstwie - tekst wklejam w całości:

Cytat:
■■ Szokujące kulisy śmierci majora BOR ! ☜ przeczytaj

Ciało mężczyzny było zakrwawione, ubrane, widoczne było poważne naruszenie twarzoczaszki. Na dziś prokuratura wyklucza zabójstwo i samobójstwo – donosi „Nasz Dziennik”.

Według gazety 44-letni major Marek K. z Biura Ochrony Rządu miał opinię bardzo dobrego fachowca. Najistotniejsze jest jednak to, że miał dużą wiedzę na temat przygotowań wizyt w Smoleńsku 7 i 10 kwietnia 2010 roku.

Jak ustalił „Nasz Dziennik”, pełnił wtedy funkcję szefa oddziału BOR, który zajmował się zapewnieniem bezpieczeństwa wizyt premiera i prezydenta w Smoleńsku i w Katyniu. Koordynując działanie grupy, miał więc duże rozeznanie co do szczegółów organizacji tych wizyt i ich zabezpieczenia.

Marek K. zeznawał w tej sprawie w prokuraturze. Nadzorował też działania tej formacji związane z zabezpieczeniem technicznym i osobowym (zabezpieczenia podsłuchowe, pirotechniczne i sanitarno-epidemiologiczne) najważniejszych osób w państwie w czasie, gdy wybuchła tzw. afera podsłuchowa z ministrem spraw wewnętrznych. W Biurze K. pracował od końca lat 90. — pisze gazeta.

I dodaje, że po rozwodzie z żoną major Marek K. mieszkał samotnie w domu w podwarszawskich Ząbkach. Przed śmiercią przebywał na urlopie.

Rodzina oficera przez kilka dni nie miała z nim kontaktu. Nie odbierał też telefonów służbowych. Kiedy zaniepokojona tym rodzina postanowiła go odwiedzić, okazało się, że drzwi domu były zamknięte od wewnątrz. Wezwano ślusarza. Po otworzeniu domu okazało się, że ciało denata leży w jednym z pokojów. Sprawę okoliczności śmierci K. bada Prokuratura Rejonowa w Wołominie. Śledztwo toczy się w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Na dziś prokuratura wyklucza zabójstwo i samobójstwo. Prokuratura zaprzecza, jakoby na ciele denata, które znaleziono 11 sierpnia późnym popołudniem, znajdowały się obrażenia wskazujące na to, że przyczyną zgonu był postrzał — informuje gazeta. Prokurator Andrzej Kielak zastrzega jednak, że są to wstępne ustalenia, które „mogą się zmienić po przeprowadzeniu sekcji zwłok”.

Jak nieoficjalnie dowiedział się „Nasz Dziennik”, ciało mężczyzny było zakrwawione, ubrane, widoczne było poważne naruszenie twarzoczaszki. Około tygodnia przed śmiercią Marek K. miał wypadek – potrącił go samochód, przebywał w szpitalu, z którego wypisał się na własne żądanie.

Szefostwo BOR nie chce się w tej sprawie wypowiadać.

Nie udzielamy informacji w tej sprawie. Czekamy na ustalenia prokuratury i wyniki sekcji zwłok — ucina mjr Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik tej formacji.

Marek, mówiąc bardzo ogólnie, był odpowiedzialny za miejsce czasowego pobytu VIP-ów na terenie Polski — dodaje.

Śmierć majora K. to już kolejny przypadek nagłego zgonu funkcjonariusza Biura, który w pewnym zakresie zahacza o tragedię smoleńską. Przed trzema laty w Kazachstanie zmarł Adam A., pirotechnik BOR, który zajmował się sprawdzaniem rządowych tupolewów zarówno przed katastrofą, jak i po niej. Śmierć Adama A., po zawiadomieniu złożonym przez BOR, badała Prokuratura Okręgowa w Warszawie – stwierdzono, że pirotechnik został pobity. Śledczy orzekli jednak ostatecznie, że przyczyną śmierci była niewydolność serca.

Biorąc to wszystko pod uwagę – podkreśla „Nasz Dziennik” BOR jako formacja odpowiedzialna za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie znalazło się w sytuacji co najmniej niekomfortowej.

Koledzy z BOR, jak twierdzi gazeta, wspominają majora K. jako człowieka nadzwyczaj kompetentnego, opanowanego, bardzo dobrego organizatora.

Doświadczony funkcjonariusz BOR. Oddany sprawie, bez skłonności do depresji, bez skłonności do myśli samobójczych. Marek był zawsze człowiekiem szalenie inteligentnym, potrafił zachować się właściwie w każdej sytuacji. Typ doskonałego organizatora. Bardzo dokładny, pogodny i spokojny — opisują go koledzy z Biura.

Jego śmierć jest dla nas wielkim zaskoczeniem – był jednym z filarów BOR. Jesteśmy bardzo ostrożni, jeśli chodzi o użycie słowa „samobójstwo” — dodają.

Nie chodzi tu o to, byśmy się wypowiadali na poziomie komisji śledczej, ale wiemy też, że są różne formy nacisku — podkreślają.

Nasz Dziennik, wPolityce.pl
 
 
Kyrb 
członek zarządu organizacji powiatowej

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 27 Lip 2006
Posty: 899
Wysłany: Pon 25 Sie, 2014 16:11   Elementarne pytanie do tzw. dziennikarzy

Proszę zapytać się najbliższego prokuratora jakie działania podejmuje on w związku ze śmiertelnym wypadkiem np. drogowym, w wyniku którego trudno ustalić przynależność poszczególnych części ciała, do konkretnej osoby. Jakie działania podejmuje w związku z wypadkiem. Ile miesięcy czeka na podjęcie decyzji o przeprowadzeniu badań DNA. Jeżeli śmierć nastąpiła poza P
olską, to czy zdaje się na ekspertyzy zagranicznych ekspertów, czy też prowadzi dodatkowe czynności itp. itd.
 
 
Zbigniew 
członek władz krajowych


Pomógł: 6 razy
Wiek: 52
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 6959
Skąd: Kujawy
Wysłany: Pią 29 Sie, 2014 21:39   

Jest następny. Tym razem wiceszef Służby Wywiadu Wojskowego płk Jacek Połujan

I tradycyjnie w tego rodzaju wieściach widmach wklejka na wszelki wypadek:

Cytat:
Nie żyje płk Jacek Połujan, zastępca szefa Służby Wywiadu Wojskowego - informację podaną przez media potwierdził w komunikacie resort obrony narodowej. Dotąd nie było znane nazwisko oficera, podał je dopiero MON. Strona internetowa SWW przybrała żałobną, czarno białą tonację.

"W dniu 28 sierpnia 2014 roku po nagłej chorobie zmarł płk Jacek Połujan, zastępca szefa Służby Wywiadu Wojskowego. Oficer polskich służb specjalnych, patriota, bezgranicznie oddany sprawom Polski, ojciec i mąż. Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Wojskowym Krzyżem Zasługi, Złotym Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju" - podano w komunikacie.

Na stronie internetowej Służby Wywiadu Wojskowego w zakładce "kierownictwo" znajduje się informacja, że "zastępców Szefa Służby Wywiadu Wojskowego powołuje i odwołuje Minister Obrony Narodowej, na wniosek Szefa Służby Wywiadu Wojskowego, po zasięgnięciu opinii Sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych".

TVN24 podał wcześniej, powołując się na nieoficjalne informacje, że bezpośrednią przyczyną śmierci była tropikalna choroba.

Głównymi zadaniami Służby Wywiadu Wojskowego jest "rozpoznawanie i przeciwdziałanie" wszelkim zagrożeniom zewnętrznym kraju. Jej oficerowie są czynni także poza granicami Polski na misjach m.in. w Afganistanie czy na Ukrainie.



:?: :?: :?:
 
 
Zbigniew 
członek władz krajowych


Pomógł: 6 razy
Wiek: 52
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 6959
Skąd: Kujawy
Wysłany: Sob 02 Maj, 2015 22:43   

Mamy następnego, któremu chyba bardzo mocno powinęła się noga. Jeszcze żyje, ale sugeruję obserwować uważnie jego następne dni.

Nie kto inny ja Cezary Grabarczyk załatwił śledztwo po zamachu w Smoleńsku wg zasad konwencji Chicagowskiej. Dziś ma zarzut nielegalnego posiadania broni, dymisję i zarzuty koterii władzy. Co jutro? "sznur i gałąź pod ciężarem zwisła"?

Jest to chyba pierwszy "odstrzelony" z drugiej strony tj sprawców. Ja będę tę sprawę i tę osobę bardzo uważnie obserwował.
za: http://niezalezna.pl/6663...bron-nowe-fakty
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 13