IVRP.pl Strona Główna IVRP.pl
polityka - militaria - kultura - podróże

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przypominanie Ferdynanda Goetla...
Autor Wiadomość
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Czw 02 Paź, 2014 15:09   

Cede.

"Uzyskanie przez wieś wpływu decydującego na losy narodu polskiego, nie może się wyrazić w żaden inny sposób, jak przez pracę nad najtrudniejszymi, najwyższymi problemami cywilizacji. Droga do tego prowadzi tylko przez inteligencję i tylko przez szkołę i oświatę. Mniemanie, że Polska ma i może mieć dwa rodzaje młodzieży, wiejską: pracującą i inteligencką: uczącą się - jest absurdem, gdyż musielibyśmy wtedy dopuścić, że Polska ma i dwie cywilizacje! A to jest nieprawda, cokolwiek mówilibyśmy o różnicach pomiędzy miastem i wsią, szlachtą i włościaństwem.
Tam zatem, wśród młodzieży <uczącej się> szukać musimy odpowiedzi, dokąd zmierza nowoczesna Polska. Młodzież ta lubi nazywać się narodową i mówić o sobie, jako o narodowcach. Sprawę swą pojmuje jednak heroicznie i gotowa jest czynami potwierdzić tę postawę. ma za sobą pewien łańcuch ofiar, z którego wyrasta i pewien mit poświęcenia. Jest rzeczą bolesną, że źródła tego mitu sięgają często Berezy Kartuskiej. Bolesną, ale nie tragiczną, nie, jak chcą niektórzy, nieodwołalną! Młodym trzeba przywrócić mit wielkości, spełniony jakoby w dziele odzyskania niepodległości, podnieść do honoru zagadnienie istnienia i rozwoju Rzeczypospolitej, a Bereza stanie się złym snem!"
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Nie 05 Paź, 2014 10:46   

Cede.

"Unarodowienie Polski, to, pod którym mógłby podpisać się każdy Polak, które by nie uwłaczało powszechnemu poczuci godziwości, nie spełni się inaczej, jak właśnie poprzez rozszerzenie pełnej, całkowitej prężności narodu poza jej dawne granice, zakreślone jej przez ciasny krąg endeckich pojęć i poza jej dawne historyczne, jakie jej nadali piłsudczycy. Gdyby tu użyć pojęć filozoficznych, można by powiedzieć, że wielkość Polski musi być oswobodzona całkowicie, w czasie i przestrzeni!
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Śro 08 Paź, 2014 14:58   

Cede.

"Fakt taki możliwy jest jednak tylko pod impulsem czegoś, co dotychczas w całym przewodzie dziejowym było nieobecne. Czegoś, co zwalnia od gorzkich niekończących się rozrachunków i wlokących się za nimi zobowiązań. Czegoś, co jednocześnie rozstrzygnie zastałe zapory i uzdrawia najcięższe niedomagania naszego życia.
Czymś takim może być wojna. Ale wojna, choć zjednoczy i nauczy zapomnieć, to jednak treścią nową życia narodu nie wypełni. Czymś takim może być rewolucja socjalna. Ale rewolucja socjalna nie kończy rozrachunków i nie ma w sobie historycznej bezstronności, której moglibyśmy zaufać. Czymś takim może być przewrót narodowy. Ten jeden sprosta wszystkiemu.
Przewrót zaś narodowy znaczy tyle, co zwycięstwo idei faszystowskich!"
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Sob 11 Paź, 2014 09:43   

Rozdział IX - "Słowo o przymusie"

Zaczyna Goetel od konstatacji, że "dzisiaj" przymus znaczy tyle co faszyzm czy totalizm. Liberałom przypisuje uczynienie z faszyzmu i przymusu synonimów, a przez to - odebranie odwagi "nawet bezstronnemu obywatelowi", który chciałby zabrać w sprawie faszyzmu głos.
"Mało tego: w ogóle obawia się poruszać kwestie faszyzmu nawet i na tych płaszczyznach, które nie mają nic wspólnego z gwałtem. Bo jeśli tam się bąknie coś, że może jednak... ten faszyzm czy <totalizm> organizuje ludzi do wielkich dzieł, że przecież wznosi jakieś drogi, jakieś miasta.... że bezskutecznie i szczerze przeciwstawia się kapitalizmowi... otrzyma natychmiast pałą w łeb: aha! to pan jest za poniżeniem człowieka! Jeżeli komuś przyśni się pomoc zimowa... Kraft durch Freude - kultura mas, usłyszy zaraz: rozumiemy!... jest pan wielbicielem strychulca! W rezultacie Polak tuli uszy po sobie. Nie chcę piętnować taniej i beztroskiej wygody, uzyskanej przez polemistów antyfaszystowskich drogą zahukania opinii obrazami zbezczeszczonego człowieczeństwa. Stanowisko takie jest bowiem wygodne i dla strony przeciwnej. Właśnie mam ochotę z niego skorzystać."
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Śro 15 Paź, 2014 13:21   

Cede.

"Wprzód krótki rys historyczny pewnych szczególnych faz, jakie przechodziła polemika liberałów przeciw faszyzmowi. Narodziny Włoch Mussoliniego i Niemiec Hitlera powitano wyciem pogardy i parskaniem sarkazmu. Pochód na Rzym był ogłoszony za komedię (widocznie że niekrwawy), przewrót w Berlinie - za awanturę (ponieważ bez barykad i bojów ulicznych). Rewolucje, bez morza krwi, bez okrucieństw i egzekucji nie zasługiwały w oczach humanitarystów na respekt właściwy. Przewroty bez obróconych wniwecz warsztatów pracy i bez rzędów szubienic, na których wisieli obywatele, bez sparaliżowania całej maszyny gospodarczej i społecznej, nie budziły zaufania. Ustroje faszystowskie ogłoszono za efemerydy, Mussoliniego napiętnowano jako pozera i demagoga, Hitlera - jako szaleńca. Narody, które im zaufały, oczekiwała pono nieuchronna i rychła zagłada."

Raczej trudno byłoby pomieścić więcej omyłek w tak krótkim tekście.
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Sob 18 Paź, 2014 13:08   

Cede.

"Ten ton pierwszych polemik z faszyzmem mamy jeszcze wszyscy w pamięci. Pomimo całej namiętności, jaką już wówczas posiadał, przecież możemy go rzeczowym. Bezkrwawe przewroty rzeczywiście nie przypominały demokratycznych rewolucji. Apel do ludu, nie poparty klasowym stanowiskiem, mógł się wydać podejrzany. Suma emocjonalności, stosowana przez wodzów faszyzmu w sprawach politycznych urągała materialistycznemu pojmowaniu dziejów. A tu jeszcze dochodziła kalkulacja, która udowadniała z ołówkiem w ręku, że puste skarbce nowo powstałych państw nie wytrzymają prób najbliższych miesięcy. A tu musiano zapytać, skąd wzięły się pieniądze na ruch faszystowski, i umiano udowodnić, że faszyzm został zaprzedany kapitalistom."
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Wto 21 Paź, 2014 19:40   

Cede.

"Bieg czasu wykazał całą bezzasadność tych pierwszych alarmów - i to w sposób tak dosadny, że właściwie można go nazwać pogromem. Dziś nikt nie śmie kwestionować zdolności do życia ustrojów faszystowskich. Ofensywa pomimo to nie ustaje. Pobita na jednym polu, zdołała uczynić karkołomną woltę i z tą samą namiętnością, z jaką udowadniała faszyzmowi nieżyciowość, dziś zarzuca mu, że zagraża światu swoją skoncentrowaną potęgą. Jak na tak krótki czas, interesujący i charakterystyczny zwrot! Nie chcę jednak wyciągać z niego żadnych daleko idących wniosków. Konsekwencja jest tylko podrzędnym czynnikiem argumentacji, obliczonej na oddziaływanie na namiętność. Czynniki emocjonalne, które górowały w faszyzmie, decydowały tak samo w walce przeciwko niemu. Walka z faszyzmem to, mówiąc <nowocześnie>, kompleks nienawiści."
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Pią 24 Paź, 2014 16:19   

Cede.

"Dowodzić, dlaczego faszyzmu nienawidzą komuniści oraz wszyscy pokrewni im duchem i pojęciami, nie ma chyba potrzeby. Idee faszystowskie obaliły marksistowski monopol na rozwiązanie sprawy socjalizmu. Wraz z nim runęła teza o międzynarodówce i ponadnarodowej solidarności klas. Socjalizm ma przeto rzeczywiste podstawy, by nienawidzić faszyzmu. Nienawidzi go też szczerze i otwarcie przeciwstawia mu się z całą dokładnością socjalistycznej doktryny. Wśród opinii jednak bardziej niezależnej, zwłaszcza zaś w Polsce, gdzie postawę doktrynalno-socjalistyczną zastępuje bardziej złożony liberalizm czy radykalizm - sprawa nie jest bynajmniej tak prosta (nawet, gdy się uwzględni i Żydów, których wpływ, potęga i bodajże sama racja istnienia w Europie jest na równi z socjalizmem zagrożona przez faszyzm)."
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Czw 30 Paź, 2014 23:36   

Potem Goetel obnaża "pewien fałsz zasadniczy" liberalnych oskarżycieli faszyzmu (iże "cele swe osiąga przez haniebne pogwałcenie człowieka") - ślepych na "system gwałtów stosowanych w Rosji Sowieckiej".
"My, którzy żyjemy o miedzę z Rosją Sowiecką, którzyśmy albo przechodzili piekło terroru w latach rewolucji, albo patrzyli jak ogarnia ono innych - pamiętamy dobrze bezradność, lekkomyślność, nieomal cynizm matadorów demokratyzmu w stosunku do morza krwi i łez przelanego w owe czasy."
I dalej:
"Być może, że i u nas znajdą się tacy, którzy osądzą, że lepiej iść pod murek na zgiętych kolanach i dostać z tyłu kulą w łeb, niż poddawać się systematycznym upokorzeniom w dyscyplinie obozów koncentracyjnych. Rzecz gustu! Ale nikt chyba nie zaprzeczy, że zachowanie człowieka, nawet w przymusowej dla niego sytuacji, jest pewnym aktem wiary w człowieczeństwo, wiary, którą przekreśla ponurość egzekucji bezpośredniej czy pośredniej."
Cóż, po Wrześniu Polacy poznali bezpośrednio ową "ponurość egzekucji bezpośredniej czy pośredniej".
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Wto 04 Lis, 2014 00:26   

Goetel brnie dalej ze swoim credo:

"Potępiając haniebne egzekucje, nie myślę - rzecz jasna - gloryfikować obozów koncentracyjnych, ani w ogóle wszelkich systemów gwałtu, poddanego chociażby najbardziej zdyscyplinowanej kontroli. Nikt też nie będzie utrzymywał, że stosowanie przymusu przynosi zaszczyt faszyzmowi. Kto myśli o gwałcie bez wewnętrznego wstydu, zatracił na pewno poczucie człowieczeństwa. Jednakże wiemy, że nie ma przewrotów bez przymusu. Jedynym zaś argumentem za słusznością gwałtu może być tylko to, że staje się koniec końców niepotrzebny (wytłuszczenie moje - b.h.).
Rozwój wypadków w państwach faszystowskich wskazuje nam też na ciągły proces łagodzenia ostrych metod przymusu. Nikt nie może tego jednak powiedzieć o Rosji Sowieckiej. I oto w czasie, gdy w państwie bolszewickim huczą raz po raz wzmożone salwy egzekucji, gdy w niepojęty zaiste w XX wieku sposób wyciska się z ludzi pokorę, zagrażając niewinnym osobom z ich najbliższego otoczenia, gdy po Europie szaleją bandy politycznych gangsterów, dokonywające zamachów, nie pod wpływem gniewu czy rozpaczy ludu, a na podstawie mafijnych rozgrywek, gdy nawet list z Polski spada na głowę człowieka z tamtej strony, jak zwiastun nieszczęścia i niedoli - w tym czasie humanitaryzm liberalnej Europy wysila nadal swą pomysłowość, by napiętnować zbrodnie faszyzmu i ostrzec świat przed jego niebezpieczeństwem."
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Pon 10 Lis, 2014 23:17   

Cede.

"Zawiłe doprawdy są drogi sumienia patentowanych wyznawców humanitaryzmu i obrońców wolności! Iluż też z nich przedefilowało już proroczo przed naszymi oczami, żeby utoną w cieniu niesławy i porażki moralnej! Co bystrzejsze głowy mają przynajmniej odwagę przyznać się do komunistycznej deziluzji, żeby z powrotem utonąć w świecie liberalnego demokratyzmu, którego beznadziejności sami są zresztą najwierniejszymi piewcami. Inni trwają w nieosłabłej zajadłości, nie dostrzegając, ze suma dobra kulturalnego i moralnego, broniona dziś przez heroldów <praw człowieka> i wolności obywatelskiej jest coraz to mniejsza i coraz mnie warta uwagi. Jeżeli niejednemu z nich wydaje się, że stoi na straży wspaniałych niezawodnie osiągnięć twórczych XIX wieku, jeśli byle gębacz sądzi, że on i tylko on odpowiada za Mickiewicza, Goethego, Beethovena, Chopina, Kanta itp. - to nic bezczelniejszego, jak dzieło powstałe w burzy i walce przywłaszczać sobie dla obrony gnuśności."
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Czw 13 Lis, 2014 12:24   

Teraz taka obserwacja socjologiczno-psychologiczna:

"Obrońców wolności jest w Polsce więcej niż przeciwników faszyzmu. Niezależnych indywidualistów więcej niż przeciwników demokracji. Pewnie charakterystyczny dla nas kult wielkości i uwielbienie potęgi skłania nas do sympatii z zasadą silnej władzy, opartej na autorytecie. Jednocześnie jednak nie chcemy się godzić z niczym, co by uszczupliło nasze prawa i swobody. A już nade wszystko jesteśmy wrażliwi na przymus. Nic gwałtem! wszystko drogą przekonania wewnętrznego! Otóż trzeba sobie powiedzieć, że poczucie wolności osobistej i obywatelskiej byłoby wspaniałą cechą Polaków, gdyby mu towarzyszyło równie wysokie poczucie obywatelskiego obowiązku. Ale obręcz obowiązkowości, która ujmuje przykładowe dla nas społeczeństwa liberalne Francji czy Anglii, jest w Polsce krucha i cienka i pęka po lada naciskiem nienasyconej prywaty."
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Czw 20 Lis, 2014 10:11   

Cede.

"Czy ci, którzy tak chętnie oślepiają nas oświeconym i liberalnym Zachodem, zastanawiali się, kiedy, ile przymusów zawartych jest w obyczajowości francuskiej, angielskiej czy skandynawskiej - przymusów osiągniętych w ciężkiej, długiej i twardej szkole historii? Wolność obywatelską w tych krajach równoważy obyczajowa obowiązkowość, zawarta w cnotach u nas nieznanych, jak: akuratność, słowność, czysta gra w interesach i stosunkach z ludźmi, pracowitość, poczucie hierarchii! Zestawiać nasz naród z Anglią lub Francją i ukazywać je jako wzór liberalny, tak pono bratni polskiemu duchowi, jest zwyczajną głupotą i niczym więcej. Dochodzić zaś karności w narodzie, zachowując ustrój demokratyczny - to przecież kołowacizna! Rzucone w Polsce hasło wychowania obywatelskiego, podjęte przez wszystkie obozy, jest oszustwem, skoro jednocześnie zwalcza się każdą ideę powszechnego, obowiązującego wszystkich rygoru! Wychodzi przecież koniec końców na to, że wychowawcami mają być i chcą nimi zostać partie polityczne!"
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Czw 27 Lis, 2014 10:12   

Rozdział X - "Świat pracy".

Zaczyna ów rozdział Goetel od konstatacji, że świat pracy to w Polsce wielkie słowo, przed którym chylą głowy ministrowie, politycy i poeci, że żądania świata pracy są zawsze słuszne i że zawsze ma on rację, że wręcz Polska dla tego świata pracy istnieje i z nim to "pragnie zlać się". Przy tym nabożnym stosunku świat pracy okazuje się jednak stale być "przez nikogo nie zjednanym", "nieprzekonanym", "wiecznie zawiedzionym, niezmiennie szarym i przybitym".
"Świat pracy to jest w Polsce łakomy przedmiot licytacji. Kupuje się go obietnicami i pochlebstwami, czasem za jakąś koncesję, czasem za przywilej. Kupiony, po stokroć wraca na stół licytacyjny. Przechodzi z rąk do rąk, nigdzie dłużej nie pobędzie. (...) Świat pracy został oszukany nadzieją, że może istnieć i będzie istniał świat, w którym będzie panował przywilej bezczynności. Świat pracy został uszczuplony do pracy wykonawczej i odcięty od pracy twórczej. Świat pracy został zredukowany do świata poborów."
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Pon 01 Gru, 2014 11:31   

Cede.

"Świat pracy pogrążony jest w mroku i stanowi ciemną dziedzinę poniżenia. Światem pracy rządzi poczucie krzywdy. Granice krzywd wymierzają pobory, urlopy, godziny pracy przywileje społeczne. kontrakt społeczny zawarty pomiędzy cywilizacją i światem pracy, nie obejmował pracy dobrowolnej. Demokracja wmówiła światowi pracy, iż sprawiedliwość społeczna jest całym zagadnieniem postępu cywilizacji, a dążenie do poprawy bytu - całym zagadnieniem sprawiedliwości społecznej. Ale cywilizacja rozwijała się nadal niezależnie od świata pracy, a najważniejsze jej warsztaty twórcze mieściły się w pobliżu dziedziny przywileju i wyzysku. Żadna idea demokratyczna, żaden ustrój nie zdołał prześwietlić tych zakamarków. W rezultacie świat pracy powziął przypuszczenie, że praca twórcza zależy tylko od wysokości wynagrodzenia i tzw. pozycji społecznej."
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Pon 08 Gru, 2014 16:25   

Cede.

"Walka o zbliżenie mas do twórczych problemów cywilizacji była co najmniej tak ważna, jak walka o pewien poziom bytu, odpowiadający godności obywatela cywilizowanego społeczeństwa. Hasło minimum egzystencji i standardu stopy życiowej, bez minimum poczucia obywatelskiego, okazało się zawodne i nie wyrwało mas z przygnębienia. Poczucie obywatelskie miała wyrabiać oświata. Wychowawcy starali się wyrównać szarą powszedniość trudu, zapatrzonego w chleb codzienny, obrazami wybujałego i nieraz czułostkowego idealizmu. Świat pracy i jego młode pokolenia, dowiadywały się z książek i katedr, że praca jest zaszczytem, misją, rozwiązaniem niedoli życia. Rzeczywistość mówiła coś wręcz przeciwnego. Szkoła i świetlica, niezespolone z zżyciem, stały się światem iluzji. Żaden zapał pedagogiczny, żaden doskonały system wychowawczy, nie zwalczy tej przeszkody."
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Czw 18 Gru, 2014 21:07   

Cede.

"Czy jednak istnieje taki świat, gdzie by każdy człowiek pracował w poczuciu swego związku z kapitalnymi, twórczymi zadaniami cywilizacji? Gdzie jest granica miedzy tym, co tworzy zdolność i geniusz wynalazcy, i między tym, co spełnia powszedni trud? W jaki sposób zamiatacz uliczny ma poznać, że współdziała z inżynierem, budującym drapacz chmur? Dramat wielkich ludzi polega pono na zawiści miernoty. Dramat miernoty - na pysze wielkich ludzi. Jest to ponoć spór odwieczny i nieunikniony. A jednak znamy warunki, gdzie nieporozumienie to znika. Żołnierz, leżący w błotnistym szańcu, nie odczuwa nieodgadłego muru między sobą i oficerem prowadzącym bitwę. Robotnik, zajęty sypaniem powodziowej grobli zapomina o różnicach między sobą i inżynierem, który kieruje walką z katastrofą. Palacz odkrywczego okrętu nie czuje bolesnych pretensji do kierownika wyprawy. Są zatem okoliczności, pozwalające każdemu człowiekowi dostrzec dlaczego pracuje, nawet, gdy nie rozumie złożonej istoty dzieła."
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Wto 20 Sty, 2015 23:23   

Cede.

"Czy jednak można zestawiać wyjątkowe, heroiczne zdarzenia z zadaniami codziennego życia? Wyznawcy i adwokaci <szarego człowieka> powiedzą, że nie! A jednak dzieło cywilizacji nie jest niczym innym, jak heroicznym przedsięwzięciem ludzkości w skali codziennej i nieustannej. Mozół powszedniego dnia kładzie podwaliny pod odświętne, odkrywcze porywy. Jeżeli może nią oddychać, zrzuca z siebie dyshonor szarzyzny, dotkliwszy od dyshonoru tabeli płac i stopnia służbowego. Nie ma żadnej przyrodzonej nienawiści między twórcą i człowiekiem pracy. Konflikty powstają wtedy, gdy jedni i drudzy przestają się dostrzegać."

Zastanawiające, że pod takim tekstem, kosmetycznie tylko zmodyfikowanym, podpisałby się chętnie niejeden ideolog socrealizmu. "Mozół powszedniego dnia kładzie podwaliny pod odświętne, odkrywcze porywy. Każdy człowiek chce być opuszczony do ożywczej atmosfery, promieniującej z dzieł wysokiej miary." No i "Nie ma żadnej przyrodzonej nienawiści między twórcą i człowiekiem pracy. Konflikty powstają wtedy, gdy jedni i drudzy przestają się dostrzegać."
Zaiste, podobnie działające czady wydobywają się z różnych pieców.
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Sob 24 Sty, 2015 22:13   

Cede.

<W jaki jednak sposób dostrzec ma robotnik zza warsztatu fabrycznego najwyższe wartości cywilizacji, jeśli na drodze stoi mu agitator polityczny, klasowy związkowiec, kapitalista, kartel i pośrednik, handlujący pracą jego rąk? Jak ogarnąć ma Najjaśniejszą Rzeczpospolitą chłop zza pługa, skoro jedną prawdę o niej słyszy od pachciarza, drugą - od wójta, trzecią - od poborcy podatków, czwartą - od partyjnego kumotra? Skoro co innego mówi mu szkoła, co innego plebania, co innego kółko rolnicze, a co innego "uniwersytet ludowy"? Ustrój demokratyczny obciążył świat pracy całym brzemieniem trosk cywilizacyjnych najtrudniejszego, najbardziej złożonego rodzaju, nie dając mu żadnych jednolitych wskazówek, jak się ma z nimi uporać. Wszędzie obecna, stupostaciowa "wolność" demokratyczna otoczyła masy, jak dżungla. Prawo do wolności stało się prawem do błądzenia. Prawo do pracy zamieniło się w prawo deptania na miejscu i rycia nor, jednych pod drugimi. Żadne zdobycie socjalne, żadna normalizacja trudu, podjęta na wewnątrz czy na zewnątrz, nie rozbiła tych gąszczy. Dlatego z taką łatwością zyskiwał sobie masy pracujące faszyzm, który las przetrzebił, ogołocił z chaszczy i ukazał każdemu człowiekowi jasną perspektywę świata, w którym żyje i dla którego pracuje.>
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Pon 09 Lut, 2015 20:45   

Cede (więcej niż trochę gloryfikacji faszyzmu, więc pozwalam sobie tu i ówdzie na własne wtrącenia):

"Jawność ustroju społecznego jest największą zdobyczą faszyzmu, jeśli chodzi o interesy świata pracy. Jawność nie mogła być osiągnięta inaczej, jak przez jednolitość. Jawna jednolitość stworzyła samorzutny system kontroli, w którym wiele spraw ekonomiczno-socjalnych rozstrzygnął wstyd zarabiania ponad miarę, czy też w ogóle życia kosztem cudzego wysiłku (chłe, chłe - sorry, ale nie mogłem się powstrzymać). Obawa przed dysfamią zgilotynowała skuteczniej próżniaków (Autor zapomina najwyraźniej o kacetach w tej czy innej "resocjalizującej" formie) i wyzyskiwaczy, niż trybunały rewolucyjne. Faszyzm, ukróciwszy możność nadużyć (czego dowodem jest np. wzbogacanie się dra Josepha Goebbelsa w rozmaite wyszukane sposoby - od zdobycia willi na wysepce, po honorarium za nie napisane jeszcze pamiętniki), nie odmówił nikomu prawa należenia do świata pracy. Nie łudził nikogo, że praca anuluje drabinę hierarchii. Zwiększając jednak hierarchię moralną, przykrócił różnice materialne. Ograniczył człowiekowi swobodę dysponowania sobą, ale i odebrał mu możność dysponowania swobodą drugich dla osobistej wygody. Wolność demokratyczna stworzyła równe szanse dla zdolnych i przeciętnych, przewrotnych i cnotliwych, przebiegłych i prostodusznych. Zwyciężyli przede wszystkim przebiegli i chciwi. Wielkość ich zwycięstwa ilustruje rozpiętość między fortunami miliarderów i zarobkami robotnika. O tym nie należy zapominać. Różnica między demokracją i faszyzmem polega między innymi na tym, że demokracja usiłowała narzucić masom prawdy i doktryny, wymyślone w laboratoriach społeczników, faszyzm zaś sięgnął po prawdy mas i podjął je jako swoje. Prawdy mas były prostsze, skromniejsze, może bardziej brutalne od wielkich ideałów demokracji i <genialnej> doktryny Marksa. Były jednakże i uczciwsze, naturalniejsze, bardziej ludzkie - ludzkie bez cudzysłowu."

Cóż, jest tu tyle "lakiernictwa" pomieszanego z ewidentną nieprawdą, że nie sposób przejść obojętnie. Faszyzm nie był żadnym ruchem oddolnym i bynajmniej nie wsłuchiwał się w głos ludu. Był elitarny, kadrowy i ściśle zhierarchizowany, a ludowi wyznaczył jedną rolę - lojalnego rezonatora. Kiedy "lud" próbował dojść do głosu ("rewolucyjne" oczekiwania i zapędy SA), zorganizowano mu Noc Długich Noży. Dla fabrykantów (oczywiście aryjskich) faszyzm był złotym systemem, który kreował biznesmenów "nadwornych", takich, jak np. przyjaźniący się z Goeringiem i Hessem Willy Messerschmitt.
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Nie 22 Lut, 2015 00:56   

Cede.

"W Polsce prawdy te znaczą: ziemia, wiara i swojszczyzna. Polski świat pracy ma świeżość niezaspokojonych jeszcze tęsknot do polskiej wspólnoty, którą chciałby nazwać swoją i po swojemu urządzać. Świat pracy chciałby Polskę widzieć polską, wykupić ją, wypracować, wydrzeć z obcych rąk! Głód ojczyzny jest w masach polskich ogromny i nie może być zaspokojony niczym innym. Przenika on Polskę, jak zapach żytniego chleba. Nie było nigdy dobrowolnej emigracji z tego kraju! Nie było w świecie gorętszych za nim tęsknot po opuszczeniu! Polska jest ziemią fanatycznie ukochaną przez swoich synów. Kto chce ją urządzić, zreorganizować, zreformować - może to uczynić tylko za pomocą jednego zaklęcia, które w języku jednostki nazywa się miłość ojczyzny, a w języku gromady: nacjonalizm."
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Pią 27 Mar, 2015 18:46   

Cede.

"Pojęcie wspólnoty klasowej jest w Polsce obce, jałowe, gorzkie; pojęcie bezimiennego liberalizmu - oderwane od życia, nieuchwytne, oszukańcze. Jedno jest dzisiaj hasło, które może poruszyć cały polski świat pracy, hasło zrozumiałe, wspólne, bliskie każdemu: to unarodowienie gospodarki w państwie polskim. Świat pracy wyczuwa bowiem słusznie, że nie pora zastanawiać się, czy Polska jest bogata czy biedna, mocna czy słaba, czynna czy bierna, zła czy dobra, skoro jeszcze nie jest polska i skoro naród polski nie został, w całej swej masie, powołany do dzieła jej budowy. Czy jednak unarodowienie Polski, nawet gdyby się wyraziło w upaństwowieniu czy uspołecznieniu podstawowych narzędzi gospodarki, może być uważane równocześnie i za wymiar sprawiedliwości społecznej? Na pewno nie! Ale sprawiedliwości społecznej nie dokonają przecież i klasowe, sztywne doktryny. Nie utrwalą na wieki żadne społeczne zdobycze. Socjalizm, adwokat proletariatu, uczynił z apelu pokrzywdzonych akt oskarżenia. Z dzieła sprawiedliwości wyrok sądowy. Pieśni socjalistyczne mówią od dniu rozrachunku, jak o sądzie ostatecznym. Jednakże pojęcia różnic społecznych przesuwają się ciągle. Coraz to inni ludzie, inne warstwy są i będą krzywdzone. O sprawiedliwości ustroju społecznego decyduje siła, szczerość, konsekwencja, z jaką zmierza się do wyrównania krzywdzących różnic. Czujność, z jaką się je obserwuje. Energia, z jaką się je wyrównywa. Sprawiedliwość społeczna, jeżeli ma być skuteczna, musi być dążeniem, nurtem, przenikającym cały organizm społeczeństwa. Tylko ruch sumienia, obiegający wyżyny i podstawy cywilizacji może zabezpieczyć świat pracy przed krzywdą - nie tylko przed formalną, spisaną przez adwokatów, ale przez każdą, przed rzeczywistą, żywą! Wielkie, pilne, gorące jak ludzka krew i ludzki pot, sprawy świata pracy raz po raz zastygają i jełczeją w klasowych formach walki o sprawiedliwość, zamiast płynąć razem ż życiem, przelewać się jedna w drugą, konfrontować się wzajemnie!"
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Pon 20 Kwi, 2015 11:21   

Cede.

"Słyszy się często dwie prawdy o naszym kraju. Jedna: że Polska ma wielkie bogactwa naturalne, druga: że Polska jest przeludniona. Sprzeczność ich jest obojętna, obie bowiem działają usypiająco. Przeludnienie Polski usprawiedliwia nędzę; bogactwa jej naturalne są dla nędzy losem na loterii. Jedno i drugie staje się skarbem wtedy, gdy dojdzie do głosu prawda inna, głosząca znaczenie woli, ambicji, namiętności i przeistaczania życia na inną skalę niż ta, którą nam wyznaczyła natura. Ziemia jest matką surowszą i mądrzejszą, niż to się wydaje sentymentalnym patriotom, którzy każą narodowi leżeć w kołysce, a ojczyźnie śpiewać nad nimi: luli, luli... Ziemia daje tyle, ile się od niej zasłuży. (...) Rzeki nasze płyną dziko, pola rodzą, jak się zdarzy, fabryki pracują, aby szły, człowiek trudzi się nie tyle, by żyć, ile, by przetrzymać życie. Przed nędzą Polacy padają zbyt chętnie na kolana - jedni przez słabość, drudzy przez obłudę."
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Pon 27 Kwi, 2015 13:09   

Cede.

"Walka o nowe formy życia, która się dziś rozgrywa w świecie, nie jest niczym innym, jak dążnością do zredukowania zachodu i czasu, które społeczeństwo marnotrawiłyby na bezproduktywny trud polityki. Kłamstwem jest, że faszyzm rozbijając klasowość godzi w interesy świata pracy. Organizując go korporatywnie, na zasadzie zadań, które ten czy ów zawód ma do spełnienia wobec cywilizacji, niweczy klasę polityków, jedyną, która nie zorganizowała się we własny związek klasowy i nigdy nie chciała się ujawnić. Im mniej pośredników między kierownikami społeczeństw i obywatelami, tym lepiej dla jednych i drugich. Z chwilą gdy reprezentanci zostają zastąpieni przez przywódców, znika przywilej gadania i wzrasta autorytet czynności."
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Sob 02 Maj, 2015 23:07   

Cede.

"W Polsce, gdzie praca celowa, wytężona, systematyczna ma młode jeszcze tradycje, gdzie konieczność wysiłku najwyższej miary przyrodzona człowiekowi XX w. zaczyna być dopiero rozumiana - polityka nie ma za sobą nawet tego pokrycia, jakie, bądź co bądź, miała na Zachodzie. Suma rzeczywistego dobra, reprezentowana przez nią jest mniejsza, luźniejsza, o wiele mniej uchwytna. Dlatego wybujałość życia politycznego ma u nas większe własności pasożytnicze, niż gdziekolwiek w świecie. Wiele ogromnych związków i zrzeszeń społecznych istnieje tylko po to, by utrzymać sztaby swych przedstawicieli, pozbawionych jakiegokolwiek wpływu na historię swego kraju. Zorganizowany klasowo świat pracy istnieje już tylko po to, by demonstrować swoje istnienie. Co zyskuje na tym, pominąwszy satysfakcję doznaną przez zadośćuczynienie klasowych ambicji i zawiści? Czy upadek znaczenia organizacji pracowniczych, w chwili, gdy praca po raz pierwszy może w historii Polski dochodzi do właściwego znaczenia, nic mu nie mówi?"
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Pią 08 Maj, 2015 13:51   

Cede - prognoza na koniec rozdziału:

"Stoimy wobec dziwnego zjawiska. Polska, która rodzi się w oczach naszych, jej wielkie dzieła, większe jeszcze zamierzenia, jej najgorętsze troski i najśmielsze marzenia, powstają jak gdyby poza światem pracy. Są dziełem jego rąk, ale bynajmniej nie dziełem jego świadomości. Tok życia płynie poza światem pracy. Płynie - bo musi, bo się nie da powstrzymać, bo jest odżywiany i podsycany przez te same masy, które dążąc sercem, myślą, dziełem swych rąk, wraz z całym narodem, organizują się w zastoinach, ograniczonych groblami klasowego doktrynerstwa. Nurt musi zwyciężyć, bo nie ma żadnej historii, poza historią dążenia. Świat pracy zjednoczony z narodem, stanie się wówczas tym, czym być powinien, czym być pragnie, czym jest w rzeczywistości: polską gromadą, polskim społeczeństwem, Polską samą."
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Pią 15 Maj, 2015 10:40   

Rozdział XI - "Mit".

Zaczyna się tak:
"Jesteśmy narodem o idyllicznym imieniu: Polacy. Pochodzi to ponoć od polan leśnych i nadwiślańskich, upodobanych sobie przez naszych praszczurów. W legendzie mamy kołodzieja Piasta, gospodynię Rzepichę, dobrego króla Kraka i kochaną Wandę, co to wolała rzucić się do Wisły niż narazić naród na wojnę z Niemcami. Jako pomniki prehistorii pozostały nam dwa zielone kopce i zaszyta wśród bagien osada. Senna poczciwość i szczodre zacisze unosi się nad kolebką naszych dziejów. Towarzyszy im później przez długie wieki, jak utęskniony mit. Wytrzyma wojny, najazdy, niepokoje, Nie da się wyprzeć legendzie sarmackiej, zrodzonej z innego ducha. Polacy, choć im miło słuchać, gdy ich nazywają Sarmatami, w głębi ducha pozostają Polanami."
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Czw 21 Maj, 2015 23:15   

Iście kuriozalny fragment dotyczący polskiej historii:

<"Wsi wesoła, wsi spokojna..." - westchnie z najserdeczniejszej głębi poeta Kochanowski w epoce, kiedy to król Batory podejmował swoje wielkie, jedyne chyba w historii naszej, zdobywcze plany. Kochanowskiemu w kilka wieków później odpowie, już z gorzkim akcentem ironii, Wyspiański: "Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś spokojna!" Żyło się w Polsce zacisznie, pomimo tatarskich i szwedzkich najazdów. Historia przechodziła przez nas, jak przez sito. Nie wyrządzała nam wielkiej krzywdy, albowiem przesuwała się, jak obłok ponad naszymi polanami, niosąc gromy w inne strony świata. Myśmy się też nie kwapili, by podążać za nią dalej, niż sięgały granice naszych polan. "Za Niemen, za Niemen i po cóż za Niemen?..." - dziwi się piosenka rycerska.>
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Czw 28 Maj, 2015 23:21   

Cede.

"Zapewne! nie byliśmy wikingami, choć tam niejeden zagończyk poczynał sobie mężnie i zdobywczo z Tatarami i Kozakami, nawet i wtedy stróż bezpieczeństwa naszych zacisznych siedzib. Ten rys narodu zasiedziałego, który zrywał się do zbrojnego pochodu jedynie wtedy, gdy mu zagrażał najazd, jest powszechnie podnoszony, jako szlachetny i chlubny czynnik naszej historii. Nie chcę mu zaprzeczać wartości, jeżeli chodzi o dawne czasy. Brak drapieżności jest ładną cechą narodu, choć z pewnością niewielką. Waleczna obrona polskiego zacisza była zresztą w owe czasy też pewną misją historyczną, jak długo Polska była dalekim i odludnym zakątkiem Europy, opłukiwanym a niekiedy i szturmowanym przez przypływy tatarskiej fali."
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Pon 01 Cze, 2015 17:12   

Cede.

<Pozycji tej zawdzięczamy nasz pierwszy i jedyny mit historyczny, zawarty w nazwaniu Polski przedmurzem chrześcijaństwa czy też przedmurzem Zachodu. Nie wiem, czy mity można poddawać krytyce i myślę, że nie. Ale sprawdzić, czy mit jest mitem chyba można. Nasze "przedmurze chrześcijaństwa" ma rodowód wątpliwy. Zrodzone nie na polach Cecory, Pskowa czy Chocimia, a w głowach apologetów naszej przeszłości - rozwielmożniło się dopiero w XIX w., kiedy to stroskana myśl polska szukała sobie argumentów, uzasadniających wobec świata prawo do życia rozdartej Polski. W szlachetnym zapale gorliwcy nasi zapomnieli, że za przedmurzem stoi mur i że tym murem chyba, tym właśnie chrześcijaństwem i Zachodem, wypada być... Niemcom! Trudno o mizerniejszy efekt wielkich, "krzepiących" zamierzeń. Bo też kłopot był zbyteczny. Polska z czasów walk ze Wschodem była częścią Europy i integralnym chrześcijaństwem. Broniąc swego losu, broniła kultury zachodniej i nigdy jej zapewne nie przychodziło do Głowy, by z tego powodu wystawiać kwitki historyczne. Mieliśmy jednak i pochód na odsiecz Wiedniowi. Jest to niewątpliwie jedna z najpiękniejszych naszych kart dziejowych, ale historia nasza uczy, że wspaniały ten gest sarmacki pozostał gestem i niczym więcej. Ważniejszym od niego był najmniejszy choćby strzęp "Dzikich Pól", najmniejsza twierdza kresowa.>
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,65 sekundy. Zapytań do SQL: 13