IVRP.pl Strona Główna IVRP.pl
polityka - militaria - kultura - podróże

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Lem-Mrożek, listy 1956-1978
Autor Wiadomość
pioszo54 
członek zarządu koła


Dołączył: 28 Mar 2013
Posty: 330
Skąd: ze wsi
Wysłany: Sob 27 Lut, 2016 10:44   Lem-Mrożek, listy 1956-1978

Wydawnictwo Literackie, 2011

Świetna literatura, a też trochę obrazu prlowskiej codzienności,
zachęcam.

:)
_________________
tempy bluzgacz (by Czarny Frajer?)
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Sob 27 Lut, 2016 13:32   

Taa... tematy inteligencko-motoryzacyjne i ten wspólnie znienawidzony sk... Iredyński.
A pod koniec Stanisław (jako ten gorszy z duetu) trochę się dowartościował, wyemancypował, no i już ze Sławomirem korespondować nie chciał ("Zresztą papier mi się kończy i muszę oddać auto do Mercedesa warsztatów").
Zgoda, że dobrze się to czyta i jest tam sporo błyskotliwych kawałków, ale w całości lektura niezbyt budująca.
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
pioszo54 
członek zarządu koła


Dołączył: 28 Mar 2013
Posty: 330
Skąd: ze wsi
Wysłany: Sob 27 Lut, 2016 17:43   

Hm, powyższy, jak i inne Pana wpisy, na które czasami rzucę okiem, skłaniają mnie, proszę o wybaczenie, do zaszufladkowania Pana jako utylitarystę, poszukiwacza poradników.
Dla mnie sztuka ma (jeszcze?)inne warstwy.
Najważniejsza z nich to frajda, zachwyt, powodujące, jak mi się wydaje, wzmocnienie dobra w moim chaosie wewnętrznym, działanie trudno opisywalne, prawdopodobnie, obrazując to (pseudo)naukowo, tworzące jakieś powiązania w podświadomości.
Następna warstwa to, w literaturze, rozmowa z człowiekiem, który chciał i musiał coś powiedzieć, a tutaj jeszcze uczestnictwo w rozmowie dwóch takich facetów, na dodatek wysilających się jeden przed drugim. :)
No i warstwa trzecia, dla mnie mająca w tym wypadku także posmak sentymentalny, to fragment czasów minionych.

Tą frajdą, chyba głównie z rozmowy, chciałem się podzielić, i stąd mój wpis.
_________________
tempy bluzgacz (by Czarny Frajer?)
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Sob 27 Lut, 2016 23:36   

A to bardzo ciekawy wniosek tyczący mojej osoby.
Pisanie o "sztuce" w przypadku korespondencji Panów L. i M., jest - ofkors podług mojej mocno skrzywionej, poradnikowej optyki - mocno na wyrost. Ani "Indyk", ani "Solaris" toto nie jest.
pioszo54 napisał/a:
Następna warstwa to, w literaturze, rozmowa z człowiekiem, który chciał i musiał coś powiedzieć, a tutaj jeszcze uczestnictwo w rozmowie dwóch takich facetów, na dodatek wysilających się jeden przed drugim.

Kategoria "chęci i przymusu" jakoś tak z pewną piosenką Stuhra seniora mi się kojarzy: "...czasami człowiek musi, inaczej się udusi...". "Dobra" (które mogłoby promieniować) zbyt wiele w przytoczonej korespondencji nie zauważyłem - powracające zaoczne sądy nad brylującym w tamtych czasach Iredyńskim (i podchwytywanie nieprawdziwych plotek - np. na temat "prawdziwego" nazwiska Iredyńskiego) jakoś mi się bardziej z dwoma grzechami z tych głównych kojarzyły. O subiektywnych "frajdach" i "zachwytach" wypowiadał się nie będę. Ciekawy był dla mnie utrwalony w owych listach charakter nierównoprawnej relacji uznanego już dramaturga i aspirującego pisarza, uprawiającego "drugorzędny" gatunek. Nic dziwnego, że korespondencja zdechła, gdy aspirujący pisarz zaczął być wydawany na świecie całym, no i przyćmił dramaturga. Właśnie ten zapaszek i ów wiszący nad całością koniec sprawiły, że lekturę zakończyłem z szacunkiem i ulgą.
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
pioszo54 
członek zarządu koła


Dołączył: 28 Mar 2013
Posty: 330
Skąd: ze wsi
Wysłany: Nie 28 Lut, 2016 03:54   

Czyli przykuł Pana uwagę ten "nawóz" sztuki, aspiracja do wielkości ?
To nigdzie, nawet u Gombrowicza, nie pachnie ładnie, i zgodzę się - nie jest budujące. Po prostu jest.
Myślę też, że przyczyna zaniku korespondencji może być (też) inna - przez te 20 lat wydorośleli i zaczęli dokonywać obrachunku, a idee młodości zblakły.

Dla mnie jednak ciekawsze od zewnętrznego kolorytu było to, co jeden z drugiego wydobywa.
_________________
tempy bluzgacz (by Czarny Frajer?)
 
 
pioszo54 
członek zarządu koła


Dołączył: 28 Mar 2013
Posty: 330
Skąd: ze wsi
Wysłany: Nie 28 Lut, 2016 08:19   

a jeszcze

Cytat:
Ani "Indyk", ani "Solaris" toto nie jest.


Indyk, powiadasz Pan ?

No mam kłopot z Mrożkiem. Odświeżam sobie teraz trochę i nie mogę - szydera, szydera i szydera, wszędzie idioci a z Indyka na dodatek wyskakuje Iredyński, ogólne gówniarstwo.
Jak żyć ?

W Listach jest sam i musi się bronić przed Lemem, to lubię. Trochę jak uzupełnienie do Dzienników Gombrowicza.
_________________
tempy bluzgacz (by Czarny Frajer?)
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Nie 28 Lut, 2016 11:39   

Przyznam, że trochę się zagubiłem - nie wiem już, czy w naszej skromnej dyspucie pochylamy się nad literaturą, czy też jednak może nad poradnictwem etycznym (akurat chłopi kontemplujący spiczaste jajko, za rączkę nijak nie poprowadzą).
Doprecyzowuję zatem - w literaturze zazwyczaj dość swobodnie oddzielam Autora od Dzieła (za wyjątkiem pojedynczych utworów takich autorów, jak np. Babel czy W. Grossman), nawet w literackich dziennikach lub pamiętnikach - są upozowane i wystylizowane, i to przed całymi: ludzkością i kosmosem, a nie przed kolegą literatem, którego - dowody w tekstach - trzeba zhaltować, przeskoczyć i zaszpuntować, pomimo wszelkich żywionych oficjalnie przyjacielsko-braterskich uczuć, albo przynajmniej, w ramach odmiany, wyżyć się razem z nim do wyrzygu na osobie trzeciej. Gombrowicz w "Dzienniku" był ubrany stosownie, i jest to - IMO - literatura pierwszego zdecydowanie sortu. Jak Panowie L. i M. w listach do siebie, tak rozebrał się nie do końca apetycznie Witold G. w "Kronosie" i, znowu, nie chodzi tu o styl, który w sporych partiach zachowuje "gombrowiczowskość", jeno o charakter światła, jakie na siebie autor rzuca. A jest to światło znane, pardon le mot, z kibla. Ani ze mnie voyeur, ani fan-kolekcjoner co bardziej pieprznych kawałków czy historyjek przyszpilających konkretnych XYZ przez konkretnych VWŹ ("...bo to, panie dzieju, tak obsmarowali Parnickiego, że gdyby to usłyszał, toby na dupsku przez tydzień usiedzieć nie mógł. Wyjazd do Łomży nudny, ale świece w polmozbycie przynajmniej kupiłem - to dlatego, że sprzedawczyni mnie czytała. Niestety, dyferencjał dalej klekocze, a silnik bierze olej tak, że daj Boże tantiemy...")
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
pioszo54 
członek zarządu koła


Dołączył: 28 Mar 2013
Posty: 330
Skąd: ze wsi
Wysłany: Nie 28 Lut, 2016 12:51   

Ale przecież można wziąć te brudy w nawias, oddzielić,
no mnie nie sprawia to trudności, a dzięki napięciu między autorami dzieją się, mimo brudów, ciekawe rzeczy (np. rozmowa o Summie).
_________________
tempy bluzgacz (by Czarny Frajer?)
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Nie 28 Lut, 2016 15:30   

Nie twierdzę, że nie ma tam rzeczy ciekawych - zaznaczyłem to już wcześniej.
A problem mam z tą korespondencją taki, że jest ona jak najbardziej prawdziwa i dotyczy konkretnych, rozpoznawalnych i coś znaczących facetów. Dlatego nijak tego nie mogę traktować jako literatury, raczej jako rozmaite odgłosy zza ściany, których raczej (i lepiej) nie powinno się słyszeć. Dlatego na końcu lektury owej cegły czułem coś w rodzaju zażenowania. Był - ów koniec - czymś przewidywalnym, naturalnym zwieńczeniem ewolucji postawy L. - ewolucji od literata niższego czynu mizdrzącego się do głośnego już M., do kogoś, kto chwali się wobec chudego emigranta mercedesem, domem zawalonym tyloma gratami, że właściwie trzeba by wybudować nowy, no i pozycją autora, który właściwie powinien ogarnąć jakoś to wydawanie go na całym świecie, ale mu się nie chce... tak, jak mu się nie chciało napisać od razu do kolegi M. po otrzymanej od kolegi B. prośby o list, i tak jak nie chce się z tego zaniechania tłumaczyć. Oczywiście nie jest tak, że ten odwet był całkowicie nieusprawiedliwiony, nie. Ale babranie się w czyichś całkowicie prywatnych lansadach, podchodach i porzuceniach trudno nazwać przyjemnością.

Zabawne we wszystkim jest np. to, iż panowie M. I L. tak obrabiali sempiternę Iredyńskiemu, że sami padli ofiarą jego autopromocji - najprawdopodobniej to Iredyński rozmaitymi kanałami rozpowszechniał informacje o swoim "prawdziwym nazwisku", licząc na satysfakcję żółciową swoich kolegów po piórze, no i chłop się nie zawiódł.
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
pioszo54 
członek zarządu koła


Dołączył: 28 Mar 2013
Posty: 330
Skąd: ze wsi
Wysłany: Pon 29 Lut, 2016 04:14   

Ja mam prościej - dobrze napisane, kręci mnie --> literatura.

A brudy - trochę śmieszne, trochę zwyczajne, nie pozwólmy by przesłaniały to, co w (tych) ludziach najlepsze.
_________________
tempy bluzgacz (by Czarny Frajer?)
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Czw 03 Mar, 2016 16:31   

pioszo54 napisał/a:
Ja mam prościej - dobrze napisane, kręci mnie --> literatura.

Pańskie prawo.
Mnie dobrze napisane donosy nie kręcą.
pioszo54 napisał/a:
A brudy - trochę śmieszne, trochę zwyczajne, nie pozwólmy by przesłaniały to, co w (tych) ludziach najlepsze.

Zezwoli Pan, że tym razem ja zachowam prawo do odrzucenia "nie pozwólmy..."?
Mieszanie autora z istotą obdarzoną życiorysem zawsze jest przedsięwzięciem ryzykownym (nie pozwólmy, by kacety i endlosungi przesłoniły nam literackie uroki "Mein Kampf" i subtelność pejzaży).
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
Black^Widow 
Oberfeld-Hebel


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 28 Wrz 2006
Posty: 4261
Skąd: DC (District Cracovia)
Wysłany: Sob 26 Mar, 2016 23:52   

no dobrze, niemniej jednak ocenianie całokształtu przez pryzmat nawet i obficie podlanego zółcią "ten tegesa " jakoś mnie nie leży... Chyba żem mylnie wniosek takowy czytając szan. Przedpiszców wysnuł :)
_________________
po apelu policji skruszeni hakerzy odesłali skradzioną bazę mailem
 
 
pioszo54 
członek zarządu koła


Dołączył: 28 Mar 2013
Posty: 330
Skąd: ze wsi
Wysłany: Śro 06 Kwi, 2016 17:45   

Cytat:
Mnie dobrze napisane donosy nie kręcą.


no, no,
ktoś tu o donosach pisał ?

brzydka supozycja :)

Cytat:
Mieszanie autora z istotą obdarzoną życiorysem zawsze jest przedsięwzięciem ryzykownym (nie pozwólmy, by kacety i endlosungi przesłoniły nam literackie uroki "Mein Kampf" i subtelność pejzaży).


o, i następna :)

wew sumie, to coś ciekawego wyszło,
o tutejszym znawcy literatury
_________________
tempy bluzgacz (by Czarny Frajer?)
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8737
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Czw 14 Kwi, 2016 15:21   

Żadna supozycja, Kolega pisał także o donosach (kłaniają się wyznawane "proste" zasady w połączeniu z wielkimi kwantyfikatorami):
1. Iksa kręci wszystko, co dobrze napisane ("Ja mam prościej - dobrze napisane, kręci mnie").
2. Donos Z jest dobrze napisany.
Zatem:
3. Iksa kręci donos Z.
Będę wdzięczny za wykazanie błędu w tym rozumowaniu.

Po n napisanych zdań logika jest bezlitosna - zaczynają one gadać ze sobą za plecami bezradnego autora.
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 14