IVRP.pl Strona Główna IVRP.pl
polityka - militaria - kultura - podróże

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Problemy polskiej Energetyki OZE
Autor Wiadomość
Black^Widow 
Oberfeld-Hebel


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 28 Wrz 2006
Posty: 4261
Skąd: DC (District Cracovia)
Wysłany: Pon 31 Lip, 2017 12:24   Problemy polskiej Energetyki OZE

Portal energetyka24.pl prezentuje komentarz do wydarzeń, które umknęły szerszej opinii publicznej, będąc w cieniu "wielkich napięć" i gorączki dookoła pakietu ustaw o sądownictwie. Chodzi o polską produkcję energii ze źródeł odnawialnych - czyli woda, wiatr, energia słoneczna oraz energia geotermalna. Źródła te w przeciwieństwie do tradycyjnych, nazywane są czystymi, ponieważ ich wykorzystanie nie powoduje (albo lepiej rzecz ujmując -po woduje o wiele mniejsze ) szkody w środowisku naturalny oraz nie niszczy nieodnawialnych zasobów naturalnych takich jak węgiel czy ropa.

Warto przyglądnąć się artykułowi który autorzy zamieścili na portalu energetyka24.pl pod znamiennym tytułem "Potrzebne kolejne weto Prezydenta? Protesty przeciwko noweli ustawy o OZE "

energetyka24.pl napisał/a:


Grupa posłów partii rządzącej nagle zgłasza propozycję poważnych zmian prawnych, następuje pośpieszna procedura legislacyjna, naznaczona brakiem konsultacji ze środowiskiem eksperckim, które skarży się na nieuwzględnienie krytycznych głosów branży co do projektu nowego prawa- wbrew pozorom nie jest to opis działań wokół reformy Krajowej Rady Sądownictwa czy Sądu Najwyższego, a historia nowelizacji Ustawy o odnawialnych źródłach energii, która niedługo trafi na biurko prezydenta. Proces jej uchwalania oraz zmiany, które ona przynosi wywołały wiele protestów w branży OZE. Czy i w tym przypadku potrzebne jest weto głowy państwa?


Poselski projekt Ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii, który obecnie figuruje w legislacyjnym systemie informacyjnym jako Druk 1733, wpłynął do Sejmu 12 lipca. Niższa izba polskie parlamentu debatowała nad nim tylko tydzień - 14 lipca dokument został skierowany do pracy w Komisji ds. Skarbu Państwa i Energii, która 18 lipca projekt przegłosowała, a 20 lipca, na posiedzeniu Sejmu nowelizacja została przegłosowana przez członków rządzącej większości.

Wczoraj (27 lipca) ustawa została przyjęta przez Senat bez żadnych poprawek. Na 87 głosujących senatorów, 54 było za uchwaleniem tekstu w postaci zaproponowanej przez Sejm. Jak na razie, całokształt prac parlamentarnych nad tą nowelizacją trwał więc 15 dni. Teraz tekst nowelizacji trafi na biurko prezydenta Andrzeja Dudy. Po jego podpisie zmiany w ustawie wejdą w życie w terminie 30 dni.

Przegłosowana nowelizacja o OZE w sposób zasadniczy zmienia funkcjonowanie polskiej energetyki odnawialnej. Przewiduje ona rezygnację ze stałej wartości tzw. opłaty zastępczej, wynoszącej 300,03 zł/MWh i powiązanie jej z rynkowymi cenami świadectw pochodzenia energii z OZE, czyli zielonymi certyfikatami. Wysokość opłaty ma wynosić 25% więcej od średniej ceny certyfikatów z poprzedniego roku, ale nie więcej niż 300,03 zł/MWh.

Uzasadnieniem takich regulacji jest według projektodawców obecna opłata zastępcza, która „znacząco odbiega od rynkowych cen praw majątkowych”.

Zgodnie z funkcjonującymi zasadami wytwórca energii w źródle odnawialnym (z biomasy, wody, wiatru czy słońca) otrzymuje za każdą wyprodukowaną 1 MWh certyfikat, który jest prawem majątkowym i który może zostać sprzedany. Zakupu zielonych certyfikatów dokonują spółki energetyczne (przede wszystkim cztery największe koncerny: PGE, Enea, Tauron i Energa), które w ten sposób wypełniają obowiązek udziału zielonej energii w dostawach do swoich klientów nałożony przez prawo energetyczne (wysokość tego udziału ustala Urząd Regulacji Energetyki).

Podmioty zobowiązane do realizacji obowiązku OZE mogły także realizować go uiszczając opłatę zastępczą w wysokości 300,03 zł/MWh, zamiast skupywać zielone certyfikaty. Z tej możliwości sprzedawcy energii korzystali prze lata. Łatwiej było wpłacać odpowiednią kwotę na konto Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, nawet wyższą od certyfikatów, aniżeli skupować je na giełdzie i umarzać za pośrednictwem Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki.

W konsekwencji w ciągu ostatnich kilku lat na rynku nastąpiła nadpodaż zielonych certyfikatów, a ich cena spadła o 90% doprowadzając do upadku system wsparcia dla producentów zielonej energii.

Patrząc całościowo na prace nad nowelizacją, uwagę zwraca nie tylko zawrotne tempo procesu legislacyjnego, ale również brak wysłuchania strony społecznej, a więc tych, których zapisy ustawy dotyczą. Przedstawiciele firm branżowych z OZE nie mogli dostać się do budynku Sejmu ze względu na funkcjonujący zakaz wstępu do parlamentu dla osób, które nie mają stałej przepustki.

Co więcej opinii na temat zmian nie wyraził podczas prac sejmowych Urząd Regulacji Energetyki, którego przedstawiciele nie byli obecni podczas posiedzeń Komisji ds. Energii i Skarbu Państwa. Projektu nie konsultowano z URE również przed wniesieniem go do Sejmu. Prezes URE Maciej Bando miał możliwość zabrania głosu dopiero podczas prac w Senacie. Tam też, odniósł się do nowelizacji krytycznie. Zarzucił projektowi zmian w ustawie o OZE szereg błędów. ,,Nie widzę związku pomiędzy treścią propozycji zmieniającą opłatę zastępczą, a zrównoważonym rozwojem kraju” – powiedział Bando. ,,Im opłata będzie mniejsza, tym bardziej utraci zdolność pobudzania rozwoju” – podkreślił.

Faktycznie, nowelizacja, poprzez indeksowanie wysokości opłaty zastępczej do cen certyfikatów z roku 2016, obniży jej wartość do poziomu ok. 90 złotych. Z kolei za sześć miesięcy, opłata ta będzie kosztowała jeszcze mniej, ze względu na rekordowo niskie ceny zielonych certyfikatów utrzymujące się w roku bieżącym. Dlatego też, można spodziewać się, że coraz więcej podmiotów przestanie skupywać certyfikaty, a zacznie wpłacać opłatę zastępczą, co już teraz jest prostsze pod względem formalnym, a niedługo będzie też niewiele droższe od opcji zakupu zielonych papierów wartościowych.

To właśnie ten powód wydaje się stać za pośpieszną nowelizacją- przynajmniej tak twierdzi duża część ekspertów. Głosy branży wskazują na to, że największym beneficjentem faktycznego obniżenia opłaty zastępczej jest koncern Energa. Spółkę tą wciąż wiążą umowy długoterminowe na zakup zielonych certyfikatów (a więc niewrażliwe na spadek cen tych papierów wartościowych) od właścicieli farm wiatrowych. Okoliczności rynkowe, które stworzy nowelizacja, umożliwią Enerdze wypowiedzenie niekorzystnych zobowiązań. Takie uprawnienie zawarte jest bowiem w art. 3711 polskiego kodeksu cywilnego, który stanowi, że sąd może zadecydować nawet o rozwiązaniu umowy, jeśli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą. O nowelizacji wypowiedział się sam prezes Energi Daniel Obajtek. W komunikacie prasowym opublikowanym przez spółkę można przeczytać, że cieszy się on z kształtu nowego prawa. ,,Nieprawidłowości w regulacjach prawnych dotyczących zielonych certyfikatów były sygnalizowane od początku mojego porządkowania w Grupie Energa – mówi Obajtek. - Dziwię się, że przez wiele lat nic nie zrobiono, aby rozwiązać narastające, wręcz patologiczne, problemy z zielonymi certyfikatami. Jednakże, jak widać, mając argumenty, można skutecznie naprawiać regulacje prawne uelastyczniające rynek zielonych certyfikatów i porządkujące element systemu wspierania rozwoju energetyki. Kiedy przychodziłem do Energi zapowiadałem, że uczynię wszystko, aby firma była zarządzana sprawnie i w jak najbardziej optymalny oraz racjonalny sposób”. Optymizm związany z nowelizacją widać także po cenie akcji Energi, która od 12 lipca skoczyła w górę o 21,99%.

Branżą OZE obawia się, że nowe prawo dobije polską energetykę odnawialną, zwłaszcza - wiatrową. Sektor ten i tak jest w kiepskim położeniu w związku z reformami, które Prawo i Sprawiedliwość wprowadziło już wcześniej. Teraz, zmniejszenie opłaty zastępczej jawi się przedstawicielom spółek inwestujących w farmy wiatrowe jako gwóźdź do trumny.

Choć zwolennicy odnawialnych źródeł energii nie mają siły przebicia choćby zbliżonej do osób protestujących przeciwko reformie sądownictwa, to ich głos jest także bardzo istotny. Zahamowanie rozwoju sektora OZE może oznaczać niewywiązanie się Polski z unijnych wymogów co do udziału tych źródeł w krajowym miskie energetycznym.

Jakub Wiech, Krzysztof Nieczypor
źródło: http://www.energetyka24.c...o-oze-komentarz
[wytłuszczenie zgodne z oryginałem]

Zaciekawiony i lekko przerażony treścią materiału - postanowiłem sprawdzić na "własne oczy" stawiane tam zarzuty . W wyniku - publikuję treść procedowanej przez sejm poprawki do Ustawy zawarte faktycznie w druku sejmowym nr 1733 . Pełny tekst pobrałem prosta ze źródła - czyli stron kancelarii Sejmu RP - http://www.sejm.gov.pl/Se...125815D0047A717

Załączam tekst w formacie PDF

UPD: zapomniałbym - załączniki na naszym forum mogą pobierać tylko osoby zalogowane - dlatego wrzucam jeszcze raz bezpośredni link do załączonego druku sejmowego nr 1733

druk_nr_1733 Plik mozna pobrać również wprost ze ródła sejmowego .
_________________
po apelu policji skruszeni hakerzy odesłali skradzioną bazę mailem
 
 
Black^Widow 
Oberfeld-Hebel


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 28 Wrz 2006
Posty: 4261
Skąd: DC (District Cracovia)
Wysłany: Sob 09 Wrz, 2017 18:16   

/29.08.2017/ W portalu Energetyka24.pl pojawił się ciekawy komentarz do nowelizacji autorstwa Krzysztofa Księżopolskiego pod tytułem :

Niewłaściwy tryb prac nad nowelizacją ustawy o OZE. "Budzi niesmak" [KOMENTARZ]

Cytat:

12 lipca 2017 roku wpłynął do Sejmu poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii. Już 21 lipca Ustawę przekazano Prezydentowi i Marszałkowi Senatu. 14 sierpnia 2017 r. nowelizacja została podpisana przez głowę państwa, co oznacza, że wejdzie w życie w ciągu miesiąca.

Ustawa zmienia tylko dwa artykuły dotychczasowych regulacji, tj. Art. 56 oraz art. 64. Dotyczą one niezwykle istotnego zagadnienia, jakim jest rezygnacja ze stałej ceny tzw. opłaty zastępczej, wynoszącej 300,03 zł/MWh, i powiązanie jej z rynkowymi cenami świadectw pochodzenia energii z niektórych OZE - zielonych certyfikatów. Regulacja ta dotyka producentów energii z wiatru i biogazu, ale jest również istotna dla odbiorców końcowych.

Nie mam zamiaru oceniać zapisów i efektów tych regulacji. Maciej Bando Prezes Urzędu Regulacji Energetyki, z którym częściej się nie zgadzam, niż zgadzam na etapie prac w Senacie zgłosił kilka uwag do tej nowelizacji. Najważniejsze z nich to stwierdzenie, iż „(…) informacje dołączone do projektu nowelizacji są pełne błędów, nieprawdziwych informacji, a opieranie się na tych danych wprowadza w błąd posłów, którzy głosowali za ustawą”. Zdanie to padło z ust Prezesa URE - centralnego organu administracji rządowej, który na mocy ustawy Prawo Energetyczne jest niezależnym organem regulacyjnym działającym w celu tworzenia warunków do zrównoważonego rozwoju kraju, zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego, oszczędnego i racjonalnego użytkowania paliw oraz energii, rozwoju konkurencji, przeciwdziałania negatywnym skutkom naturalnych monopoli, uwzględniania wymogów ochrony środowiska, zobowiązań wynikających z umów międzynarodowych oraz równoważenia interesów przedsiębiorstw energetycznych i odbiorców paliw i energii.

Wracamy zatem do problemu jakości prac analitycznych, stabilności systemu regulacyjnego oraz poziomu stanowionego prawa. Uważam, iż ustawy, które w bezpośredni sposób oddziałują na szerokie spektrum zagadnień, takich jak: struktura miksu energetycznego, realizacje celów OZE, stabilność systemu elektroenergetycznego, zyski firm energetycznych oraz koszty energii dla konsumenta końcowego, nie powinny być przedmiotem przedłożeń parlamentarnych. Politykę w tym zakresie prowadzi rząd i to on powinien tego rodzaju regulacje proponować. Projekty rządowe, zgłaszane przez Radę Ministrów, wymagają uzgodnień międzyresortowych, analiz, czasu, a przede wszystkim oceny skutków regulacji, co zapewnia większą spójność regulacyjną i polityczną przepisów. Powinny one również, przynajmniej teoretycznie, brać pod uwagę znacznie większą ilość czynników, uwarunkowań oraz interesów. Zwiększa to szansę, iż nie będą one realizować partykularnych interesów firm, czy branż – oczywiście kosztem budżetu lub obywateli.

Reasumując, czuję niesmak po tej ustawie i nie chodzi tu bynajmniej o jej istotę, ponieważ na ten temat nie mam zamiaru się rozpisywać, a o styl. Procesy legislacyjne dotyczące regulacji, w których chodzi o grosz publiczny, czy obciążenia dla obywateli muszą być dobrze przygotowane, pozbawione wątpliwości i do bólu transparentne. Takie kryteria spełnia system aukcyjny, który jest powszechnie stosowanym narzędziem interwencjonizmu państwowego, wspierającego rozwój OZE. Aukcje, które odbyły się 29 i 30 czerwca zakończyły się powodzeniem. W pierwszej pn. „Aukcja Zwykła Nr AZ/1/2017” zakontraktowano 4,7 mln MWh za kwotę 1,760 mld złotych do 2035 roku, przy cenie minimalnej 195 złotych i maksymalnej 398,87 za MWh. W drugiej pn. „Aukcja Zwykła Nr AZ/2/2017” zakontraktowano 312 tys. MWh za kwotę 115 mln złotych do roku 2031, przy cenie minimalnej 290 złotych i maksymalnej 474 złote za MWh. Rezultaty aukcji wskazują, iż wychodzimy z okresu „choroby okresu dziecięcego”, o czym pisałem w styczniu tego roku. Co prawda różnice w cenach minimalnych są jeszcze spore, ale zainteresowanie tym mechanizmem wsparcia było duże. W kolejnych aukcjach w tym roku spodziewam się znacznie mniejszych różnic między ceną minimalną i maksymalną - tym bardziej, iż będą one dotyczyły biogazu rolniczego i nie tylko.

Kolejne aukcje zostały już ogłoszone przez Prezesa URE na 28 września, 2 października, 4 października i 6 października. Warto śledzić ich wyniki, ponieważ są one punktem odniesienia do oceny kosztów produkcji energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Powszechnie są one uznawane za najbardziej efektywny sposób zrównoważonego mechanizmu wsparcia ze strony państwa, przy jednoczesnym zachowaniu efektywności kosztowej, ergo - właściwym i transparentnym sposobem wydatkowania środków.
[...]


źródło/ więcej na: http://www.energetyka24.c...esmak-komentarz
_________________
po apelu policji skruszeni hakerzy odesłali skradzioną bazę mailem
 
 
ptak 
przewodniczący zarządu o. p.


Wiek: 65
Dołączył: 31 Gru 2005
Posty: 2011
Skąd: Śląsk
Wysłany: Nie 10 Wrz, 2017 09:18   

A tyn cały prund, to jakiś inny towar niż cegła czy insza wieprzowina? Jeśli kto ma życzenie postawić wiatrak i sprzedawać produkt, niech przyjdzie do mnie i wciska mi bajer, że będzie taniej. Może się skuszę. Rzecz jasna, wpierw musi się dogadać z właścicielem sieci.
Jeżeli któren ma chęć handlować jakimiś „certyfikatami”, albo „opłatami zastępczymi”, niech se postawi kram na bazarze. Może kto kupi.
Ma Kolega jakiś inny pomysł na tzw. wolny rynek?
 
 
Black^Widow 
Oberfeld-Hebel


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 28 Wrz 2006
Posty: 4261
Skąd: DC (District Cracovia)
Wysłany: Nie 10 Wrz, 2017 11:18   

Nie no, w zasadzie to najlepsze rozwiązanie tutaj wydaje się być najprostsze. Czyli opłaty za każdą wyprodukowaną i sprzedaną (wpuszczoną) do sieci Kilowatogodzinę/Megawatogodzinę raz uregulowane i trzymane na stałym rozsądnym poziomie. Mające na względzie przekładanie powoli nacisku na energię odnawialną.
Z kilku względów.

1. Chodzi o to żeby zachęcić ludzi którzy mają potencjalne możliwości do produkcji prądu np. z energii wodnej (małe, mikro elektrownie ) albo najczystszej z możliwych - czyli słonecznej (posiadacze ziemi na stokach nachylonych na południe-południowy zachód i takich samych dużych dachów - np. dużych budowli gospodarczych itp) - do produkowania jej i wpuszczania do sieci. Jeżeli cena będzie wprost zależna od zasady podaży/popytu czyli w zasadzie wolnego rynku, to naturalnie będą wygrywać tylko najwięksi - bo ich stać na niską cenę za jednostkę energii - i dywersyfikacja energetyki ze źródeł odnawialnych po prostu padnie.

2. Ludzie (mam na myśli tą część społeczeństwa, która używa szarych komórek i kalkuluje) żeby w coś zainwestować - muszą być przekonani o opłacalności . Nie tylko teraz na dzis , ale np. na 10 lat do przodu - czyli tak żeby się opłaciła cała inwestycja. Inwestycja , która na początku wymaga sporych nakładów, ale daje potem znaczny zysk tak materialny jak i w zdrowiu oraz przyszłości naszych dzieci i ich dzieci.

3. A więksi (najwięksi) w Polsce - to są w 90% elektrownie węglowe, czyli najgorsze z możliwych rozwiązań. Najgorsze, ale mające dwie cechy - zastane/istniejące oraz wspierające polski węgiel (kopalnie), więc dopóki nie zmienimy polityki i poglądów na energetykę - nadal będziemy tkwić w XIX wieku. I 'dusić się' coraz bardziej.

4. Energetyka ze Źródeł Odnawialnych (EZO) - to krok w dobrą stronę, ale Państwu (na razie) brak środków na hurtowe globalne przestawienie się na wykorzystywanie tych źródeł. Dlatego trzeba to robić krok po kroku, nierewolucyjnie ale raczej ewolucyjnie - a do tego nadają się znakomicie właśnie lokalne małe podmioty i ich produkcja energii ze źródeł odnawialnych

5. Oprócz EZO - należy oczywiście inwestować w nowe technologie energetyki masowej - czyli także energię słoneczną (na masową skalę) oraz wodną i jądrową (ale bezpieczna
energetyka jądrowa stanowi duże wyzwanie choć jest możliwa i opłacalna). W niedalekiej przyszłości może się to zmienić - na korzyść. Oczywiście to od nas zależy czy będziemy wtedy w czołówce Państw wdrażających nowe technologie czy , jak dotąd w ogonie.

Jedno jest pewne, gospodarując tak jak dotąd surowcami naturalnymi (czyli rabunkowo z przepaską na oczach) nasza cywilizacja przeżyje jakieś 50-100 lat (w zależności od optymistycznych czy pesymistycznych szacunków) po czym nastąpi krach, o skali totalnej, bo nie będzie już czym napędzać produkcji energii dla kilkunastu miliardów głodnych ludzi, a dodatkowo chemia organiczna (tak podstawowa dla naszego współczesnego świata) oparta jest przecież również na węglu oraz ropie, których jeśli nie będzie to i chemii również nie będzie. Warto o tym pomyśleć zawczasu i podjąć potrzebne działania. Optymistyczne w tym wszystkim jest to że już (Co najmniej) raz potrafiliśmy się sprężyć i wykorzystać surowce odnawialne na masową skalę. Chodzi mi o przeróbkę złomu (zarówno stali jak i innych metali) z którego produkuje się obecnie grubo ponad 50% wszystkich wyrobów metalowych. Więc jednak potrafimy :)
_________________
po apelu policji skruszeni hakerzy odesłali skradzioną bazę mailem
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 14