IVRP.pl Strona Główna IVRP.pl
polityka - militaria - kultura - podróże

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Martyrologia w poezji i prozie
Autor Wiadomość
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Nie 16 Lis, 2008 23:12   Martyrologia w poezji i prozie

Ja jestem demon
strasznych ekspresów
rwących po niebie
w ciemność i przeszłość.

Mam klucz od kuli,
w której zamknięci,
szukacie cudów
martwej pamięci.

Ja jestem demon
białych lodowców
wybudowanych
chmur czarnym owcom.

Ciskam lawiny
jak dzwonów pęki
z nieba jak z gromu
otwartej ręki.

Ja jestem demon
złych oceanów,
konkwistadorów
w snach zabłąkanych.

Porywam morza,
rzucam do planet,
jak lustra grozy
śmiercią nalane.

W orkanach czasu,
przepaści ciemnej,
buchną przestrzenią,
co kończy sie we mnie.

Ja poszukiwacz ludzi prawdziwych,
Ja zaklinacz wężów wijących się nade mną,
zastygłem w pomnik ze wzniesionym mieczem,
którym człowieka rozetnę czy ciemność?

autor: Krzysztof Baczyński
_________________
Agamemnon
Ostatnio zmieniony przez Agamemnon Pon 17 Lis, 2008 00:26, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Nie 16 Lis, 2008 23:59   

Mazowsze

Mazowsze, Piasek, Wisła i las.
Mazowsze moje. Płasko, daleko -
pod potokami szumiących gwiazd,
pod sosen rzeką.

Jeszcze tu wczoraj słyszałem trzask:
salwa jak poklask wielkiej dłoni.
Był las. Pochłonął znowu las
kaski wysokie, kości i konie.

Zda mi się, stoi tu jeszcze szereg,
mur granatowy.Strzały jak baty.
Czwartego pułku czapy i gwery
i jak obłoki - dymią armaty.

Znowu odetchniesz, grzywo zieleni,
piasek przesypie się w misach pól
i usta znowu przylgną do ziemi,
będą całować długi świst kul.

Wisło, pamiętasz? Lesie w twych kartach
widzę ich, stoją - synowie powstań
w rozdartych bluzach - ziemio uparta -
- jak drzewa prości.

W sercach rozwianych , z hukiem dwururek
rok sześćdziesiąty trzeci.
Wiatr czas zawiewa. Miłość to? Życie?
Płatki ich oczu? Płatki zamieci?

Piasku, pamiętasz? Ziemio, pamiętasz?
Rzemień od broni ramię przecinał,
twarze, mundury jak popiół święty.
Wnuków pamiętasz? Światła godzinę?

I byłeś wolny grobie pokoleń.
Las się zabliźnił i piach przywalił.
Pługi szły, drogi w wielkim mozole,
zapominały.

A potem kraju runęło niebo.
Tłumy obdarte z serca i ciała,
i dymił ogniem każdy kęs chleba,
i śmierć sie stała.

Piasku, pamiętasz? Krew czarna w supły
związana - ciekła w wielkie mogiły,
jak złe gałęzie wiły sie trupy
dzieci - i batów skręcone żyły.

Piasku, to w tobie szeptali leżąc
wracając w ciebie krwią nicią wąską,
dzieci, kobiety, chłopi, żołnierze:
"Polsko, odezwij sie Polsko".

Piasku , pamiętasz? Wisło, przepłyniesz
szorstkim swym suknem po płaszczu plemion.
Gdy w boju padnę - o daj mi imię,
moja ty twarda, żołnierska ziemio.

autor: Krzysztof Baczyński
_________________
Agamemnon
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Pon 17 Lis, 2008 00:26   

Elegia

Obłoki lotne, żagle uniesień, drzew przyjaciele
na niebioskłonach.
Głowa się chyli w ręce chropawe, głowa bolesna,
łakną ramiona.
Ten ptak pod wami przepływający jest moim sercem,
ciemny, wysoki.
Jakże mam uciec do lasów złotych przed niepokojem,
ptaki - obłoki?
Jakże mam wrócić pełen żałości, niedokończony
w lot wasz i płynność?
Dłonie przebite, krzyż za mną idzie,
śmierci powinność.
Tak się ta glina nieurobiona, piętrzy, kamieni,
miasta goreją.
Jestemże grobem własnym na ziemi,
własną nadzieją?
Ciche obłoki! znów mnie mijacie, światła płynące,
cienie dalekie.
Wiarą was nazwę. Wy mnie nazwiecie próchnem żałości,
trumną, człowiekiem.

autor: Krzysztof Baczyński
_________________
Agamemnon
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Pon 17 Lis, 2008 00:53   

Ziemia jak ognia słup.Tnie bat;
a nie zna czasu - kamień kruszy,
na oślep rzeźbi ciemne dusze
w zwalistych trumnach lat.

I katorżnicza huczy noc,
pod niebem skośny ogień dławi,
i jęk szubienic jak żurawi
u studzien pełnych głów i rąk.

A kiedy ryczy butów huk
po twarzach żon i synów matek,
to każdy trup jest żywych bratem,
co orzą swój ojczysty grób.

My mamy usta - szabli sztych,
od głodów wyschłe, z grozy sine;
my mamy oczy - śmierci krzyk -
- celne, co trafią krwawą winę.

My mamy serca młotów młot,
co przez stulecia ziemie kuły,
szybkie jak ostry cios jaskółek
i orlich skrzydeł - orli lot.

Przez nasze oczy próżne łez
o ziemio! płyń polami swymi,
aż każdy z garścią wolnej ziemi
będziem szturmować czas, co jest
jak popiół wiary. Wzniesiem dom
żelazny - ludom, burzom, snom.

autor: Krzysztof Baczyński
_________________
Agamemnon
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Pon 17 Lis, 2008 01:14   

Ziemia

Ziemia miłości, ziemia ludów święta
jest jak długa niepamięć, jak jezioro mroku,
przez huragany mroźnie czarnym lodem ścięta,
stoi w sobie milcząca jak w grobie wyroków.

Tak wypłoszeni z czasu, my, którzyśmy śmieli
Boga zwać po imieniu i ludzi po czynie,
myśmy czasów nie znali innych, nie widzieli,
a groza w nas przeminie, gdy życie przeminie.

My na środku lodowisk, nie znający domu,
pod śniegami - kamienie i pod gliną - głazy,
ci sami katorżniczy my z kamieniołomów,
ścigani po ulicach i liczący razy
kijów ciężkich, wygnańczych, o! bo nas wygnały
jak sine ciała - z duszy, jak upiory - z ciała.

My po nocach u ściany chłodnej zaczajeni,
w krokach węszący śmierci, w drzew poświście - bata,
w ziemię świętą zamknięci jak w głuche więzienie.
O Panie apokalips! Panie końca świata!
znajdź głos swój i przybitych nad trumien obszarem
wywołaj; głos włóż w usta i w dłonie włóż karę.

autor: Krzysztof Baczyński
_________________
Agamemnon
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Pon 17 Lis, 2008 01:51   

Oddycha miasto ciemne długimi wiekami,
spowiada miasto ciemne dawnych grobów żałość;
rozrąbane żelazem, utulone snami,
nie nasycone płaczem, nie splamione chwałą.

Nie wierz, jeżeli ci się ulice pogłębią
i staną się jak otchłań,w której śmierć się przyśni,
powierz swą myśl mieniącym się nad nią gołębiom
i obłokom kwitnącym jak gałęzie wiśni,
i chmurom, które zawsze te same tam, w górze,
jak oblicze tęsknoty wykutej w marmurze.

Nie wierz nawet pragnieniom, jeśli cię zawiodą
nad brzeg spalonych domów i każą ci skoczyć
przez wytłuczone okno do czarnych ogrodów,
ażeby na zhańbione prochy - zamknąć oczy.

Ale uwierz tym głazom, co z kamieni bruku
jak psy zdeptane wyją i krwią ludu chluszczą,
i rwą się nie pomszczone, i o bramy tłuką.
O! niech ci one będą jako słowa ustom,
niech ci wydrapią czułość z wzroku i krew z rany,
abyś kochając wielu sam był pokochany.

O pij , pij te ciemności z zawalonych ruder,
przyjmij w siebie to miasto gromów , które biją,
tych Kilińskich, Okrzejów, jak oskardy trudu,
i kiedy runą na bruki - niech w tobie ożyją.

Stań się krzywdą i zemstą, miłością i ludem.
O chwyć za miecz historii i uderz! i uderz!

autor: Krzysztof Baczyński
_________________
Agamemnon
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Pon 17 Lis, 2008 21:36   

Modlitwa do Bogarodzicy

Któraś wiodła jak bór pomruków
ducha ziemi tej skutego w zbroi szereg,
prowadź nocne drogi jego wnuków,
byśmy milcząc umieli umierać.

Któraś była muzyki deszczem,
a przejrzysta jak świt i płomień,
daj nam usta jak obłoki niebieskie,
które czyste - pod toczącym sie gromem.

Która ziemi się uczyłaś przy Bogu,
w której ziemia jak niebo się stała,
daj nam z ognia twego pas i ostrogi,
ale włóż je na człowiecze ciała.

Któraś serce jak morze rozdarła
w synu ziemi i synu nieba,
o naucz matki nasze,
jak cierpieć trzeba.

Która jesteś jak nad czarnym lasem
blask - pogody słonecznej kościół,
nagnij pochmurną broń naszą,
gdy zaczniemy walczyć miłością.

autor: Krzysztof Baczyński
_________________
Agamemnon
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Pon 17 Lis, 2008 22:00   

Z lasu

Las nocą rośnie jak jezior poszum,
Droga kołysze we mchu, we mchu.
Ciężkie kolumny mroku sie wznoszą.
Otchłanie puste z ciemności płoszą
krzyk zły, wysoki jak ze snu.

A dołem potok ludzi i wozów
i broni chrzest we mgle, we mgle.
Spod stóp jak morze wydęte grozą
nieujarzmiona piętrzy się ziemia
i głosy ciemne leżą w przestrzeniach
jak to, co czeka obce i złe.

Żołnierze smukli. Twarzyczki jasne,
a moce ciemne trą się i gniotą,
lądy się łamią, sypie się złoto
i chyba pancerz ziemi za ciasny
pęka, rozradza i grzmi, i grzmi.

Twarzyczki jasne! na widnokręgach
armie jak cegi gną się i kruszą.
O moi chłopcy jakże nam światy
odkupić jedną rozdartą duszą?

Kochać, a to sie wydaje mało,
ginąć - to słabość tylko wyzwolić,
bo nie nadąża chłopięce ciało,
a ciemność stoi i grzmi, i grzmi.

Las nocą rośnie. Otchłań otwiera
usta ogromne, chłonie i ssie.
To tak jak dziecko, kiedy umiera,
i tak jak ojciec, kiedy żyć musi.
Przeszli, przepadli; dym tylko dusi
i krzyk wysoki we mgle, we mgle.

27. VI. 44 r.

autor: Krzysztof Baczyński
_________________
Agamemnon
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Pon 17 Lis, 2008 22:44   

Wiersz o cierpieniu

Są ściany z wszystkich czterech stron
jak pola pełne śniegu
i mrok jest, chłód, jak gdyby dął
ogromnej siły martwy biegun.

To jest znużenie, może my
tak śpimy mocno, biegnąc dalej.
Teraz jest wieczór, będą sny,
nim nas jak lampę dzień zapali.

Widziałem dziś pociągu smugę,
tę, co mierzyła turkusów ląd,
a niosła ciemne ludzkie drogi
na śmierć, na śmierć, w zamarzły ogień,
do więzień śmierci, tak daleko,
jak miłość jest daleko stąd.

A ty co siedzisz senna taka,
słyszałaś dziś w ulicy wycie,
krzyczało dziecko, może ptak,
z którego ktoś wyrywał życie,
jakby to była nić głęboka -
tak pod tym czasem jest głęboko
w ciemności samej - krzyża znak.

I ty , co czasem czytasz śpiący,
przewracasz kartki tak powoli,
jak ciała, które huk gorący
w twych oczach salwą dzisiaj spalił.
A oni patrzą płonąc z wolna,
jakby cię z książki kart poznali.
I liczysz twarze co się chwieją,
w twych dłoniach czas je na proch pali,
takie samotne jak chłód stali,
jak tu samotna jest nadzieja.

I stoją ściany martwych czynów,
jakby w nie wiatr nasączył krwi,
ściany zamknięte wspólną winą
jak dom bez drzwi.
I krzyż jest czarny zawieszony
na jednej z czterech nagich ścian,
i Bóg ogromny, jakby tony
w przestrzeni zmarzłe wielkich dzwonów,
i ciemność wieje z pięciu ran.

My ciągle senni. Ból daleki,
nie zrozumiany nigdy do dna,
jak gdyby płomień przez powieki,
tak kruszą nas mocarne rzeki
i zastygamy w bryły chłodne.

A ty jak kochasz jeszcze kiedy
ukrzyżowany wzgardą Bóg,
przed śmiercią w oczach miałeś wieki
krwi pełne jak ciężkiego snu?
Jakże ty jeszcze, zmiażdżony w tłumie,
imieniem swoim nazwać chcesz ciało,
jakże ty cierpisz, czy wieczność całą,
Ty co rozumiesz?

autor: Krzysztof Baczyński
_________________
Agamemnon
Ostatnio zmieniony przez Agamemnon Nie 14 Lis, 2010 00:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Pon 17 Lis, 2008 23:23   

Gdy za powietrza zasłoną dłoń pocznie kształty falować
i czuje się wielkie ptaki rosnące za chmur kwiatami,
zmierzch schodzi lekko. A ona świeci u okna głową
jasną jak listek światła i śpiewa piosenkę ciszy.

Długą, wijącą się wstęgą głos ciepły w powietrzu stygnie,
aż jego dosięgnie w zmroku i szept przy ustach usłyszy.
"Kochany" - szumi piosenka i głowę owija mu, dzwoni,
jak włosów miękkich smuga, lilie z niej pachną tak mocno,
że on, pochylony nad śmiercią, zaciska palce na broni,
wstaje i jeszcze czarny od pyłu bitwy - czuje,
że skrzypce grają w nim cicho, wiec idzie ostrożnie, powoli,
jakby po nici światła, przez morze szumiące zmroku
i coraz bliższa jest miękkość podobna do białych obłoków,
aż się dopełnia przestrzeń i czuję jej głosik miękki
stojąc w ciszy olbrzymiej na wyciągnięcie ręki.
" Kochany" - szumi piosenka, wiec wtedy obejmą ramiona
więcej, niż objąć można kochając jedno ciało.
Dłoń wielka kształty fałduje za nieba czarną zasłoną
i kreśli na niej zwierzęta linią drżącą i białą.
A potem świt się rozwiewa. Broń w kącie ostyga i czeka.
Pnie się wąż biały milczenia, przeciągły wydaje syk.
I wtedy budzą się płacząc, bo strzały pękają z daleka,
bo śnili, że dziecko poczęli całe czerwone od krwi.

autor: Krzysztof Baczyński
_________________
Agamemnon
Ostatnio zmieniony przez Agamemnon Śro 19 Lis, 2008 00:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Pon 17 Lis, 2008 23:26   

Chłopczykowi zamordowanemu poświęcam

W czasie powstania na warszawskiej Woli
Choć opisać tego nie jestem wprost godzien
Niemiec sprawca nieludzkich nieszczęść, stwórca ludzkiej niedoli
Pławiąc się w swym prawie
Dopuścił się niemiecki zbrodzień
Rzeki krwi, rzezi Polaków - historia zapisała karty krwawe
W krótkich słowach, krótki epizod opowiem.

Miałem wtedy osiem zaledwie lat
Mówi dorosły już świadek
Wyszliśmy piątego sierpnia z piwnicy/1
I przez podwórko w stronę ulicy
Pędził nas niemiecki kat
Przy bramie widziałem trupy mężczyzn stosy
Jak upiór widziadeł skrzydła, rozmnożonych trupów malowidła
Sięgających niebiosa

A gdy ustawiono pod ścianą nas
Przede mną stanął młodszy chłopak - mały i bosy
I w swoich małych rączkach trzymał chleb
A ręce miał tak małe, że do niego sięgały niebiosa
A chłopak ten mały, ręce miał małe które chleb
I niebo w małych rączkach trzymały
I z kolei do niego wyciągały swoje ręce niebiosa
Potokiem świetlistego jasności mnóstwa
Człowieczeństwa Boga i niebieskiego bóstwa.

Niemcy nam - przechadzali się tu i tam
Dusza moja płacze w sercu swoim łkam
Aż naraz do chłopczyka podszedł Niemiec
I wzrokiem go zmierzył i uderzył
Aż z rączek wypadł chleb
Chłopak schylił się po niego
Niemiec go zastrzelił

autor: Agamemnon


1/Opisane zdarzenie miało miejsce najprawdopodobniej 05.08.1944
_________________
Agamemnon
Ostatnio zmieniony przez Agamemnon Nie 17 Lis, 2013 21:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Wto 18 Lis, 2008 20:03   

Modlitwa III

Jeżeli życie tak nas odstało
i nie doleci żadne wołanie,
odbierz nam, Panie, ten proch - nie ciało,
śmierć daj nam Panie.

Jeżeli skrzydła dzieci maleńkich
poobcinają, zamienią w kamień,
odbierz nam ziemię spod stóp przeklętych,
w glinę nas zamień.

Jeżeli konać nam tak kazałeś
z twarzą pod butem, z hańbą u czoła,
jeżeli każde kochanie małe,
to nas nie wołaj.

Jeżeli mokre gałęzie oczu,
jeżeli usta z płomieniem wiary
lękiem rozdmuchać i zakryć nocą,
miłość - pożarem,

to nas już nie karm ziemią ni niebem,
odbierz, gdy dałeś, niepokój godzin,
to zabij dzieci kamiennym chlebem
przed dniem narodzin.

autor: Krzysztof Baczyński
_________________
Agamemnon
Ostatnio zmieniony przez Agamemnon Śro 19 Lis, 2008 00:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Wto 18 Lis, 2008 20:21   

Których nam nikt nie wynagrodzi
i których nic nam nie zastąpi,
lata wy straszne, lata wąskie
jak dłonie śmierci w dniu narodzin.

Powiedziałyście więcej nawet
niż rudych burz ogromne wstęgi,
jak ludzkie ręce złych demonów
siejącą w gruzach gorzką sławę.

Wzięłyście nam, co najpiękniejsze,
a zostawiły to, co z gromu,
aby tym dziksze i smutniejsze
serca - jak krzyż na pustym domu.

Lata, o moje straszne lata,
nauczyliście wy nas wierzyć,
i to był kostur nam na drogę,
i z nim się resztę burz przemierzy.

Których nam nikt nie wynagrodzi
i których nic nam nie zastąpi,
lata - ojczyzno złej młodości,
trudnej starości dniu narodzin.

Bogu podamy w końcu dłonie
spalone skrzydłem antychrysta,
i on zrozumie , że ta młodość
w tej grozie jedna była czysta.

autor: Krzysztof Baczyński
_________________
Agamemnon
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Wto 18 Lis, 2008 20:28   

Wrzesień 39

Dni i obłoki
w ten bolesny wrzesień
wyciosany z krwawej epoki
Zwichrowane pola poorane,krwią nabrzmiałe
skrzepłe barwy sinej
Świece wybuchają łzami od przerażeń
oświetlają noce krwawe karawanem
Osaczone - przerażone myśli napęczniałe
w stokach krwawych z trupim stanem
Wrzesień trupi pode mglony otchłaniami
wszedł w księżyca próżnię
Trudno mgłę opitą przemóc
z wichrzonymi przestrzeniami - prosić o jałmużnę
Gra pieśń Dojczów akordami
by się nic nie mogło ostać,
ze skrzydłami
nietoperza butnym butem
z czarną wroną krwawa postać -
Dojcza postać ludobójcy -
Wszedł na polskiej ziemi obszar.

Skarga nieszczęścia od pokolenia
w krysztale co świeci żąda rozliczenia

autor: Agamemnon
_________________
Agamemnon
Ostatnio zmieniony przez Agamemnon Śro 19 Lis, 2008 00:07, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Wto 18 Lis, 2008 21:52   

Tego dnia

Tego dnia, gdy wracałem do piekła
przez ulicę jak ciężar powietrza,
przez tę ciszę, gdy wzrok mi już uwiądł,
przez tę ciszę, gdy płacz mi już wietrzał,

powracałem po tęczy do piekła...

Z napęczniałych chmur cmentarnianych
łoskot werbli żałobnych mnie owiał
tego dnia, gdy wracałem do piekła,
a zabrakło już złota na słowach,

przechodziłem od chmur cmentarnianych...

Po kolumnach drzew świtem różowych...
parki gęsto omszyły łuk ulic,
taktem nocy schodziłem na przestrzał
w ciężkiej barwie wypukłych dni- kuli

przez brzeg morza od świtu różowy...

Zieleń parą błękitną wybuchła,
czułem ciszę czerwoną i gładką
tego dnia, gdy wracałem do piekła,
wybarwiłem ostatni raz :"Matko",

kiedy zieleń jak opar wybuchła...

i stanąłem na świtu krawędzi,
który dzwony rozcinał na struny,
tego dnia, gdy wracałem do piekła,
dzień widziałem huczący jak łunę

i stanąłem na świtu krawędzi...

autor: Krzysztof Baczyński
_________________
Agamemnon
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Wto 18 Lis, 2008 22:02   

Samotność

O! nie jestem człowiekiem; huczy noc nade mną.
Płomień mój jak anioły odchodzące w ciemność.
Ogromne, całe w blasku sine piętna czasu
jak odrzucone w wieczność pokolenia głazów.
O! nie jestem człowiekiem. Koła nieboskłonów
trzeszcząc suną przeze mnie ziemią ocaloną.
Ocaloną? Czas taki; tak dawno; już nie wiem,
już nie pomnę, kto ziemię tak odcisnął w niebie.
Wiem tylko, żem zgubiony, o, ten czas bez ludzi
to bez twarzy zwierciadło, które z wolna studzi
jakieś płomienie mroczne, kształty w siebie zbiera,
i ja w nim bez odbicia, i ja w nim umieram.

O dajcie mi spojrzenie, przywróćcie choć przyśpiew
żuków w lwiej paszczy, choć do oczu liście
mi przyłóżcie bym poznał jeden nerw nie ciemny
i jeden kolor żywy i nie nadaremny.
Nie ma ludzi. To tylko tragiczność tak krzepnie
w pomniki fantastyczne rosnące beze mnie
i poza mną rosnące.Wzrok ich jak zasłona
i za grzech pierworodny odjęta ramiona.
O, daj daj mi ten grzech poznać. Nikt na mnie nie woła.
O, daj mi choć szatana poznać lub daj mi anioła.
O, wróć mi czyn przedwieczny lub milczenie wróć mi,
abym człowiekiem chodził między tymi ludźmi,
których pamiętam jeszcze i których ujrzałem
w widzeniu ostatecznym. Niech się staną ciałem.
A ja pośród ciemności widzę tych, co niosą
swoje stopy przez ogień i przechodzą boso
po tych zgliszczach pożogi, którą sami wznieśli
i której na ramionach wątłych unieśli.
A ja spośród ciemności tych widzę, co bluźnią,
bo na zmartwychwstanie przybyli za późno,
i tych, co ściąwszy serce czyjeś jak kwiat ciszy
płaczą w ognistej studni, gdzie ich nikt nie słyszy.
I czuję na swych oczach dłonie potępione,
co niewiarę i ciemność na dzieci włożyły
i tych, którym starczyło do pół- zbrodni siły,
a cały grzech przez wieki niosą na ramionach.
A ja pośród ciemności. O, ja nie człowiekiem,
ja tylko głosem bożym zbawionym od piekieł,
któremu - odciętemu od ust wzdętych nieba -
czynów boskich nie stało, a ludzkich nie trzeba.

autor: Krzysztof Baczyński
_________________
Agamemnon
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Wto 18 Lis, 2008 22:11   

Pomordowanym w Winnicy

Układają Chopina na łoże
Na rozdrożach stoją jesieni
Trakt twego serca po bezdrożach
W proste gwiaździste niebo moc wystrzeli
Wieczór już przeszedł i jest za plecami wszechświata
Trąby długie we łkaniach zanoszą się znakiem
Kłaniają się górom opuszczonym szlakiem
I bożym płomieniem wiecznej chwały się pali
Wieniec przekutych ludzi drutem ze stali /1
Przekłute na drutach krwawią usta nieszczęśliwe
Bieleją nadzieją kości zmartwychwstania
Moc gwiazdami bohaterstwo posypie
Bo jest formą bytu
Noc narosła na śmierć
Co jak czarna mogiła kawał ziemi barskiej zaczernia
Dusi swą czernią, że bieleją
Białe kości w stanie nieżytu
Otulone NADZIEJĄ

autor: Agamemnon

/1 Strofka nie jest przenośnią poetycką
_________________
Agamemnon
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Śro 19 Lis, 2008 00:39   

Ten czas

Miła moja,kochana. Taki to mroczny czas.
Ciemna noc, tak już dawno ciemna noc, a bez gwiazd,
po której drzew upiory wydarte ziemi - drżą.
Smutne nieba nad nami jak krzyż złamanych rąk.
Głowy dudnią po ziemi, noce schodzą do dnia,
dni do nocy odchodzą, nie łodzie - trumny rodzą,
w świat grobami odchodzą, odchodzi czas we snach.

A serca - tak ich mało, a usta - tyle ich.
My sami - tacy mali, krok jeszcze - przejdziem w mit.
My sami - takie chmurki u skrzyżowania dróg,
gdzie armaty stuleci i krzyż, a na nim Bóg.
Te sznury, czy z szubienic? długie, na końcu dzwon -
to chyba dzwon przestrzeni. I taka słabość rąk.
I ulatuje - słyszę - ta moc jak piasek w szkle
zegarów starodawnych. Budzimy się we śnie
bez głosu i bez mocy i słychać, dudni sznur
okrutnych maszyn burzy. Niebo krwawe, do róży
podobne - leży na nas jak pokolenia gór.
I płynie mrok. Jest cisza. Łamanych czaszek trzask;
i wiatr zahuczy czasem, i wiek przywali głazem.
Nie stanie naszych serc. Taki to mroczny czas.

autor: Krzysztof Baczyński
_________________
Agamemnon
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Śro 19 Lis, 2008 00:45   

Oto stoimy na ziemi tragicznej
Pobojowisko dymi odwarem
Cuchnie zbrodniczą śmiercią
I cuchnie zbrodniczym pożarem
Dzieło niemieckiego Kaina
Wracając z pogrzebu
Po czerwonym śniegu
Nieludzkiego nad wyraz, nieludzkiego męczeństwa
Wiedziałem, że Dojczowi wybije godzina
Odczłowieczony wg sądu wagi
Przed Boga tronem i Polski tronem - tragicznie nagi -
Sam się na wieczność odarł z człowieczeństwa

autor: Agamemnon
_________________
Agamemnon
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Śro 19 Lis, 2008 01:10   

Modlitwa I

Niezdarne ręce, martwe trudy!
I cóż ja pocznę pod tym niebem,
gdzie tłumy głuche, gdzie pożogi
i wyją z lęku głodne ludy?
Nie nakarmiony snem ni chlebem,
jak trup nie pojednany z Bogiem,
cóż ja wam pocznę pod tym niebem?

O, nie nazywaj mnie człowiekiem,
bo mi wstyd krwawy - wzrok wyłupi,
bo mi na czole zbrodni znamię,
z ziemi nie owoc - zaduch trupi
i tylko topór a nie ramię.

O, nie nazywaj, lepiej powieś
na ustach pieczęć - boże słowo
i jakąś pieśń, a nie grobową,
i jakiś hełm, a nie na głowie.
Zanim jak anioł wyjdę z piekieł,
o, nie nazywaj mnie człowiekiem.

I odbierz ręce te niezdarne,
co i z marmuru krew wyplusną,
i zanim ziemię zedrzesz z powiek
i nim odbijesz mnie jak lustro,
by twarz nie była trumną czarną,
daj, żebym umarł choć - jak człowiek,

autor: Krzysztof Baczyński
_________________
Agamemnon
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Śro 19 Lis, 2008 01:15   

Szkło bolesne


Każda zbrodnia ma swój głos,
każda zbrodnia woła,
w każdej zbrodni głos ten tkwi,
w trąbie wielkiej od anioła

w smutku i na rozliczenie grzmi!
dmąc w nią z pełnych swoich sił
i odbija się wciąż echem
zgrozą i przegranym Belzebuba śmiechem.

Szkło bolesne jest w twych oczach
i w milionach oczach tkwi,
czas już czaszki białe stoczył
lecz nie stoczył zewu krwi.

Czas nie zmazał czas kaleki
i nie zakrył nurtem rzeki
i nie zetrze pył bitewny
tych lat gniewnych
czarny pył.

Złote karty w wiecznej
księdze się skleiły w skrzepie krwi -
na wiek wieków w pokoleniach
nie zapomni czarny dym
bo w nim żyje krwawy czyn.

Czas zamienił się w przestrzeni
w wiecznotrwały krwawy hymn!



autor: Agamemnon
_________________
Agamemnon
Ostatnio zmieniony przez Agamemnon Sob 13 Lis, 2010 20:54, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Śro 19 Lis, 2008 21:26   

Jesień 41 r.

A kiedy okręt walczył - siedziałem na maszcie,
kiedy tonął - z okrętem poszedłem pod wodę.
J. Słowacki


Gdy ciało się dopali, pozostaną oczy -
gwoździe na wieku z hebanowych chmur.
Wyjdzie dzwonnik - zmarszczony jak jesienna ziemia,
długie nogi wisielców pociągnie za sznur.

I grom się stoczy z nieba jak jabłko, a deszcz
jak stado kruków będzie rzekę szarpał,
pękne drzewo zielone - moja smutna harfa.
Jak pies zawyje ze mną wierna pieśń.

Wtedy weźcie pomniki i rzućcie jak kamień
czasów martwych w dno nieba, w czarny marmur rzek
i przymarzłe do pracy utnijcie mi ramię
jak gałąź, aż wyrośnie z niej zieleń i krew.

Żeśmy w objęciach trupów spali, to już znacie
śmierci profil zasygły i ostry jak nóż.
Żeśmy po schodach szli z czarnych ciał braci,
to weźcie szmatę ciała i rzućcie razem - w gruz.

A oczy mi wydrzyjcie i potoczcie dalej
jak ołowiane kule - podpalcie nimi wiatr,
by w czaszki nagie gwizdał - i niech tak się pali,
aż serce wam spopieli - i wyjmie z nich świat.

autor: Krzysztof Baczyński
_________________
Agamemnon
Ostatnio zmieniony przez Agamemnon Pią 21 Lis, 2008 00:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Śro 19 Lis, 2008 21:36   

Historia zbrodni naszej doby
Bierze pałeczkę z epok głosu
Ziemia się ściele w zabójstw groby
Widoki krwawych zdarzeń i losów


Na Ukrainie bandy UPA
co tak niedawno jeszcze wczoraj
w trzysta sposobów kładły trupa
I zamieniali sen w upiora.

Niemiec nasz sąsiad od zarania
wkroczył na polski ziemi obszar
przyniósł kulturę zabijania
W lasach szubienic przyniósł koszmar

Niemiec i Sowiet współbrat krwawy
tego układu nikt nie ruszy
Spaloną ziemię pozostawił
Życie i Boga miażdżył w duszach

Stoją lasami bladolica
Trupy Polaków stoją przy mnie
W dobitym świetle od księżyca
Z mózgu odartym śpiewu hymnie

I znów powraca Dojcze Hydra
z diabelskiej kuźni jej wnętrzności
Unią chce władać w swoich widmach

NIE ! ! - w tysiącmłotach Baczyńskiego
Co dosięgają gdzieś wieczności !

autor: Agamemnon
_________________
Agamemnon
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Śro 19 Lis, 2008 21:55   


Improwizacja dla Anny

Pogrzeb


Mży śnieg. Na trumnę spadają jak echo
kroki ziemi. Spokojnie umiera wspomnienie
wbite na krzyż cmentarzy i bije daleko
jak dzwon obcego serca szary tłum wieniec.
A dookoła drzewa zastygłe czekają
przed drzwiami nieba jak przed drzwiami raju.

Kto ostom twarz układał w rozpaczliwe maski
i kto wam twarze obce jak dymy rozwiewał?
Jest przecież cicho. Dymi niebo płaskie.
Kto tak powoli gasił gwiazdę mego gniewu?
Wysoko dzwoni ziemia na kopule czynu
i obojętność twarzy jest już tylko gliną.

Nie mów. Jaskółki śniegu kołują i niżej
opada wszystko - ot o kilka piędzi,
Ktoś mi przeżegna wieczór mijając przed krzyżem.
Ktoś wśród nocy na krzyżu zawiesi mi księżyc.
Teraz jest zawsze. Czarny ścieg kopaczy.
Ulatuje wysoko gołąb twego płaczu.

dn. 27.X.40 r.

autor: Krzysztof Baczynski
_________________
Agamemnon
Ostatnio zmieniony przez Agamemnon Śro 19 Lis, 2008 22:25, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Śro 19 Lis, 2008 22:08   

Łzom trzech spojrzeń


(Warszawskim powstańcom, państwu Baczyńskim poświęcam)

Boleści orzeł, ojczyzno biała
Dniom na czerwonych od krwi przestworzach
Blask rozpościelasz i rozogniona
Przechodzisz cała.

Jakim twym czarem rozmiłowałaś
Serca półżywe i poniżone
Jakiego ducha w mojej koronie
Zamknęłaś słońca i jaką dolę?

Tym dniom co szerszeń oko wykole
Sprawca milionów bielmowych znamień
Jak łzom trzech spojrzeń co w jednym kole
Wyryte w jeden umarły kamień
Od Krzysia, Basi i ich dziecięcia

W żywych aniołów tych ludzi zamień
Panie od wszystkich człowieka losów
Od strzałów oni, bicia i stosów
Oni nie mieli żadnego głosu!

O! żegnaj życie - człowiecza perło
Życiem służyli Ci zawsze wiernie
Daj im koronę Panie i berło

Odeślij ciernie i zapomnienie
Odeślij skargi i ludzkie łkanie
Kamieniom Twoim rzuconym na szaniec.

*

Przechodniu, powiedz Polsce
Powiedz koniecznie krajowi
Tu leży warszawski powstaniec
Tu leżą ojczyzny synowie.

Przystań
I odmów różaniec.


Agamemnon
20.09.2009 9:06





Pieśń ( Modlitwa)

Odbierz mi, Panie, ręce wygnańca
i daj mi ręce dzieci.
Jakże uradzę w martwych kolumnach
mity wybiegłe naprzeciw?

Jakże ogarnę za snów najcięższy,
jak ptakom odpowiem słowem?
Oto się sypią czerwone węże,
liście jesieni klonowych.

Jakże wbitemu w umy peamów
trwodze pod prąd ulecieć?
Odbierz mi Panie, oczy wygnańca
i daj mi oczy dzieci.

autor: Krzysztof Baczyński



Oczy co łzy wylały rzewne
Wyschły suchym traktem jak ognista rzeka
I w oczodoły co zbrodzień wyrzeźbił w drewnie
By nie było w nich ani źdźbła człowieka
Wcisnął oczy - gałki z kamienia
Co nie znają żadnego już bólu
Ani nie widzą i czują cierpienia

autor: Agamemnon
_________________
Agamemnon
Ostatnio zmieniony przez Agamemnon Sob 26 Lut, 2011 20:39, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Śro 19 Lis, 2008 22:11   

Przypowieść o ginekologu

Moratorium na wykonywanie abortu (część II)

(Przypowieść o ginekologu mordującym
dzieci przez poronienie)



Człowiek pewien wypruwał serce Bogu
A z twarzy był dobry, łagodny i miły
Wcielony w milion wycinał ze złogu
Swego gatunku abonament siły
Miał zdaje się wszystko willę, mercedesa
Nie pytał on wiedział lecz czasem się dziwił
Że Bóg się nie uśmiecha
Niósł pomoc pracował ciężko, mozolnie i żmudnie
Na krzyż przybijał w samo południe
Wyrywał serce i wrzucał do śmietnika
Z wiarą dziecinną
A Bóg się wciąż nie uśmiechał -
A serce Jego wciąż bije choć bić nie powinno.




Agamemnon
_________________
Agamemnon
Ostatnio zmieniony przez Agamemnon Pią 03 Cze, 2016 14:16, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Czw 20 Lis, 2008 22:35   

Tren II

Oto jak pomnik własnego miłowania
u sinych wód milczeniem stoję
a dołem płyną trumny i posłania,
a górą czas i wielkie boje.

O źli, źli ludzie, jakie to wam było
ciało złowrogie, tępe takie, złe,
o, jaka była ta niekłamana miłość,
której nie starczy i na jedną łzę.

O, źli, nieszczęśni czy w Bogu zapomniani,
tłumem wylegli nad przepaści brzeg,
nie dostający ciemnymi głowami,
nie uskrzydleni rytmem [jasnych] serc.

Mroczne, mroczne wąwozy.To mi przed oczami
cień duch w jakichś mignie, to strzaskany krzyż,
to drogi stratowane trwogą i kołami,
nad grobowiskiem ziemi - nieba drżący liść.

Nie ma, nie ma powrotu, sine wody moje,
do zatopionych dziejów, które w was odbite.
Ja jestem posąg wasz i nad milczeniem stoję
skamieniałym - pragnieniem i żywym - granitem.

Nie ma, nie ma ucieczki. Na rozdartej ziemi
ten milion serc kalekich z mojej piersi krwawi.
Byli żywi, odeszli z słowami prostymi,
tych Bóg milczeniem zbawił.

Ale nam ziemia gorzka, twarda, nieudała.
Widzę was krew węszących, palących kościoły,
zdzierających z umarłych strzep żałosny ciała,
złą trwogą i chciwością złączonych na poły.

Czuję stopy węszące ostatnie przymierze
i ciemność, która chlusta na to martwe złoto.
I jestem posąg czasu śmieszny - który wierzę,
choć nie ma znów powrotu, znów nie ma powrotu.

autor: Krzysztof Baczyński
_________________
Agamemnon
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Czw 20 Lis, 2008 22:55   

Kultura niemiecka
(Pamięci Krzysztofa Kamila Baczyńskiego)


Niemczyzna znalazła się w swoim żywiole
aż sam demon w pałąki wywiódł swe brwi,
sumiastym skokiem zakręcił ogonem i stanął na stole
by w ludzkiej po brzegi wykąpać się krwi
i podał Niemcom puchar czerwony i szklisty -
spokojnym ruchem... stateczny Mefisto.

W codzienności lamentu ulicy szaleje niemiecka
kultura... cała w czerni i ostrą ma sierść -
a jak spotyka kogoś z nadzieją - wkłada mu w oddech
podcięty czas
i trzyma tak długo, aż sine staną się usta -
I tylko czarne ptaki skrzeczą i kraczą lecz się nie śmieją
i jednym okiem patrzą.

Po ulicy chodzą umarli i skrzydła od łupili krukom
i jak na choince w Boże Narodzenie przyczepili bukom
i wszystkie świata lutnie, zagrały prawdziwie i smutnie
strasznych ekspresów rwących po niebie i w ciemność.

A na ich czele idzie martwy lokaj
ze zgasłymi oczami
i zgasłym kandelabrem z upływem jesieni
o twarzy popioła, która stopniowo w miał się zamienia
i w proch powstanie nim przyjdzie nadzieja
i świtanie w poranku zmartwychwstania.

Parzył kryształ powietrza, na głowy waliły się ciał ludzkich góry
gdy płacz ludzki już zwietrzał a trzewia żarły niemieckie jaszczury -
a po spaleniu powstał nawóz ludzki żyzny
z napęczniałych chmur cmentarnych niemczyzny.


***


Gdy się przedwcześnie umiera;
przy niedopełnieniu istnienia na ziemi,
unoszą się drzewa i rdzawe do mózgu
odartego wrzynają się skorpiony i raki
i wiatr uchodzi pękniętym obojem jesieni -
wiją się liście czerwieńsze niż ptaki
i kule chromego wchodzą do gardła jak oścień -
- wychodzą na zewnątrz oczami na rozcież.

Dni i obłoki rozbijają się jak fale o kamień epoki
i dusi zaduchem śmierci lawina
w litanii z dzwonami bijących rozpaczą
wraz z dzikim znamieniem na czole Kaina;...
- wieczystym znakiem niemieckich siepaczy.



autor: Agamemnon
_________________
Agamemnon
Ostatnio zmieniony przez Agamemnon Wto 23 Lut, 2016 22:15, w całości zmieniany 8 razy  
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Czw 20 Lis, 2008 23:29   

O mój ty smutku cichy

O mój ty smutku cichy,
smutku gwiazdek maleńkich,
nazywałem, szukałem,
brałem ciebie do ręki.

Jak to się ciało twarde
tak w piasek albo glinę
zamienia w moich dłoniach,
pragnienie każde - w winę.

Jak to się - kiedy dotknę -
kwiat przeobraża w ciemność,
a poszum drzew - w głuchotę,
a chmury - w grzmot nade mną.

Jak to ja nieobaczny
mijam, sam sobie błahy,
I rzeźbię zanim zacznę,
marmur wypełniam strachem.

Jak to ja nasłuchuję
błyskawic w niebie trwogi.
Jakże to ja nazywam
każde czynienie - Bogiem?

Otom strzęp oderwany
od drzewa wielkich pogód,
sam swym oczom nie znany,
obcy swojemu Bogu.

Oto słyszę, jak w popiół
przemieniam się i kruszę.
I coraz mniejszy ciałem,
wierzę we własną duszę.

autor: Krzysztof Baczyński



Jesienny spacer poetów

Drzewa jak rude łby barbarzyńców
wnikały w żyły żółtych rzek.
Biało się kładł popiołem tynku
wtopiony w wodę miasta brzeg.

Szli po dudniącym moście kroków
jak po krawędzi z kruchego szkła,
pod zamyślonym grobem obłoków,
po liściach jak po krwawych łzach.

I mówił pierwszy: " Oto jest pieśń,
która uderza w firmament powiek"
A drugi mówił: " Nie, to jest śmierć,
którą przeczułem w zielonym słowie".

autor: Krzysztof Baczynski
_________________
Agamemnon
Ostatnio zmieniony przez Agamemnon Pią 21 Lis, 2008 01:00, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Agamemnon 
przewodniczący koła

Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 737
Skąd: Katowice
Wysłany: Czw 20 Lis, 2008 23:34   

Za wzgórzami czasu nabrzmiewa nowy atak,
To czarta prawo krwi od początku świata.
Czym odpowie Polak, co odpowie na to?
Czy czarta splącze w węzy, czy czart odpowie za to?

Co dopuści Bóg tam na wysokości?
My mamy boże prawa, prawa dekalogu.
Ofiarę czystej krwi złożymy w darze Bogu!

I czarta łapy do piekła odeślemy,
Precz niemieckim łapom, precz od polskiej ziemi!

autor: Agamemnon
_________________
Agamemnon
Ostatnio zmieniony przez Agamemnon Pią 21 Paź, 2011 13:35, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 16